VI kadencja

opis sprawy

Interpelacja w sprawie możliwości nowelizacji ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy w zakresie prawa mężczyzny do wytoczenia powództwa o unieważnienie uznania dziecka

Interpelacja nr 550

do ministra sprawiedliwości

w sprawie możliwości nowelizacji ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy w zakresie prawa mężczyzny do wytoczenia powództwa o unieważnienie uznania dziecka

   Szanowny Panie Ministrze! Interpelacja dotyczy zmiany ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz. U. z dnia 5 marca 1964 r. Nr 9, poz. 59, z późn. zm.) w zakresie prawa mężczyzna, określonego w art. 80, do wytoczenia powództwa o unieważnienie uznania dziecka oraz roli prokuratora w tego typu sprawach.

   W kwietniu br. zwrócił się do mnie mężczyzna, który, mimo wyraźnie stwierdzonego braku związku biologicznego z dzieckiem, nie jest w stanie doprowadzić do unieważnienia uznania tego dziecka. Jedną z przeszkód racjonalnego zakończenia sprawy jest postawa prokuratora, drugą – anachroniczne rozwiązania prawne.

   Pozwolę sobie w skrócie przedstawić sytuację i przebieg sprawy. W czerwcu 1999 r. mężczyzna uznał urodzonego 27 maja 1999 r. J. jako swoje dziecko. Był wtedy przekonany, że jest jego biologicznym ojcem, ponieważ pozostawał w nieformalnym związku z jego matką. Z czasem zaczął mieć coraz większe wątpliwości co do tego przekonania. Nie zdążył jednak wystąpić o unieważnienie uznania dziecka w terminie określonym w art. 80 K.r.o. Wystąpił więc do Prokuratury Rejonowej w Cieszynie o wniesienie takiej sprawy – prokurator odmówił wytoczenia powództwa. Wtedy zainteresowany nie dysponował jeszcze analizą genetyczną, a matka dziecka podtrzymywała, że to on jest ojcem dziecka.

   Po uzyskaniu dowodu z DNA wykluczającego jego ojcostwo mężczyzna zwrócił się ponownie do Prokuratury Rejonowej w Cieszynie o wytoczenie powództwa o unieważnienie uznania. Tym razem prokurator odmówiła wytoczenia powództwa w przedmiotowej sprawie, powołując się na uchwałę SN sygn. III CZP 25/69, z której pani prokurator cytuje, że „mężczyzna, który uznał dziecko, nie może żądać unieważnienia uznania z powodu błędu na tej tylko podstawie, że ujawnione później cechy krwi wyłączają możliwość jego ojcostwa” (pismo nr Pc 30/04 z dnia 12 sierpnia 2004 r.). Trudno w tym miejscu powstrzymać się od uwagi, że DNA nie jest cechą krwi, ale związkiem chemicznym występującym w każdej żywej komórce. Ponadto uchwała SN, na którą powołuje się pani prokurator, pochodzi z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy jeszcze badanie przyrodnicze oznaczane skrótem PCR (polymerase chain reaction – reakcja łańcuchowa polimerazy) nie było znane. DNA jest cechą indywidualną, a nie cechą grupową, z jaką mieliśmy kiedyś do czynienia przy klasycznym badaniu układów serologicznych krwi. Pod ciężarem tego dowodu ugięła się nawet matka dziecka, przyznając, że zainteresowany nie jest ojcem biologicznym jej syna.

   Znajdujemy się zatem w sytuacji, w której mężczyzna wprowadzony w błąd uznaje dziecko, którego nie jest biologicznym ojcem. Specjalistyczne badania jednoznacznie to potwierdzają. Matka dziecka również przyznaje, że mężczyzna ten nie jest ojcem biologicznym dziecka. Mimo to anachroniczne przepisy oraz postawa prokuratury uniemożliwiają formalne potwierdzenie prawdy materialnej.

   Określając przepisy jako anachroniczne, w szczególności mam na uwadze, że były one tworzone w czasach, w których stan wiedzy i poziom nauki był zupełnie inny niż obecnie. Analiza tych przepisów prowadzi do wniosku, że prawodawca zmierzał do szybkiego i trwałego uregulowania sytuacji każdego dziecka, ograniczając możliwość powtórnej weryfikacji i potwierdzenia jego biologicznego pochodzenia. Tym bardziej że wtedy nie dysponowano metodami naukowymi, które mogły to jednoznacznie rozstrzygnąć.

   Zgodnie z art. 80 K.r.o. – mężczyzna, który dziecko uznał, może tylko w ciągu roku od daty uznania żądać jego unieważnienia z powodu wady swego oświadczenia woli. Ograniczenie praw mężczyzny przez ten zapis jest rażąco niesprawiedliwe. Szansą na formalne potwierdzenie prawdy materialnej mogłoby być wytoczenie przez prokuratora powództwa o unieważnienie uznania dziecka. Prokurator może to zrobić bez ograniczenia w czasie. Można zgodzić się z tym, że jego legitymacja ma charakter materialnoprawny i jako taka jest niezależna od osób zainteresowanych. Trudno jednak zgodzić się z tak upartym odmawianiem wytoczenia powództwa w tej sprawie, które wyjaśniłoby biologiczne pochodzenie dziecka i zakończyło wieloletni konflikt.

   W związku z powyższym zwracam się do Pana Ministra z zapytaniem:

   1. Czy w Pana opinii taka postawa prokuratorów Prokuratury Rejonowej w Cieszynie jest prawidłowa i czy ich działania zmierzają do pogłębiania zaufania obywateli do organów państwowych?

   2. Czy istnieje obecnie możliwość zainicjowania zmian w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, aby jego regulacje uwzględniały istnienie nowoczesnych metod badania kodu DNA i prowadziły do równego traktowania mężczyzny w zakresie żądania unieważnienia uznania dziecka?

   Z poważaniem

   Poseł Henryk Siedlaczek

   Warszawa, dnia 18 grudnia 2007 r.