6 kadencja, 4 posiedzenie, 1 dzień (18-12-2007)
2 punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy budżetowej na rok 2008 (druki nr 16 i 53).
Poseł Aleksander Skorupa:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! A przede wszystkim Panie Ministrze! Widzę jako poseł zasiadający po raz pierwszy w Wysokiej Izbie, że mamy podstawowy problem konstrukcji budżetów - ja tych budżetów już konstruowałem 18 w gminie i kilka w województwie i metropolii wrocławskiej. Wszyscy wiemy, jak wydawać pieniądze, z tym nie mamy żadnego problemu i przyjmuję, że mamy rację, więc o tym już dalej nie będę mówił. Jak znaleźć pieniądze? Tu pozwólcie, że powiem stary dowcip: ˝Ile kosztuje kropla? Nic. To poproszę kropli całą szklankę˝. Niektórzy dodają: cysternę, a jeszcze lepiej: ocean. I to są pomysły typu: zwiększyć dochody z VAT, zysk NBP, oszczędności kursowe - i jeszcze kilka razy, bo kilka pokryć wydatków robimy z tego samego źródła. O, jeszcze nawet taki twórczy pomysł kolegi: jeśli dochody z jakiegoś źródła będą powyżej takiej a takiej kwoty, to ta nadwyżka jest jego - oczywiście rozumiemy, że na cel zgłoszony przez niego. Tak że tu nie budzi wątpliwości, że ten problem mamy opanowany, jeśli chodzi o to, jak wydawać, natomiast mamy problem, jak znaleźć pieniądze. I tu nie ma innej drogi, jak rzeczywiście szukanie w wydatkach, i to w tych rzeczywistych wydatkach wszystkich dysponentów.
Jeszcze jedna uwaga dotycząca tych poprawek regionalnych. Uważam, że one są słuszne, ale myślę, iż w budżecie państwa jest pewna nieprawidłowa konstrukcja - to, że zgłaszamy ich nieograniczoną ilość. Powinna być wyznaczona pewna kwota na poprawki regionalne i mamy się jako posłowie w tym zmieścić. Ja nie określam, czy to ma być 100, 200 czy miliard złotych. Mnie to przypomina w naszych budżetach, w tych mniejszych, inicjatywy sołectw czy rad osiedlowych. Tak naprawdę to jest taki skutek. Już nie chcę dyskutować o randze tych poprawek, bo chyba nawet była wymieniona szkoła muzyczna w jakiejś miejscowości. Czy to jest temat do budżetu państwa? Mam wątpliwość.
Wracam do naszych prac nad budżetem. Oczywiście wszyscy jesteśmy zgodni, że w tym czasie te prace musiały wyglądać tak, jak wyglądały, i można powiedzieć, że ruch, który zrobiliśmy z oszczędnościami, był szczątkowy. Przy czym był pełen konsensus co do celu, czyli zapewnienia podwyżek płac w oświacie, i ten cel zrealizowaliśmy, bo formalnie zapisaliśmy, nazwijmy to, możliwe środki i godniejsze niż poprzednio. Ale już wątpliwość pojawia się w odniesieniu do źródeł tych oszczędności. Miałem nadzieję, ale teraz wiem, że to pewno było niemożliwe w tym czasie. Chodzi o to, że oszczędności u poszczególnych dysponentów budżetu czy w ministerstwach zostały zrobione niejako mechanicznie. Moim zdaniem w trakcie realizacji budżetu, a nawet jeszcze przed jego uchwaleniem ci dysponenci, ci ministrowie powinni rozpocząć prace analityczne weryfikujące zapisy wydatkowe, i to krok po kroku. Prawdziwym bowiem celem, tak jak już mówiliśmy poprzednio, podczas pierwszego czytania, jest budżet na rok 2009. Ale w budżecie na rok 2008, który próbujemy przesterować - albo mamy trudności z przesterowaniem w tym oczekiwanym kierunku - musimy znaleźć środki wolne, żeby uelastycznić nasz budżet. Już takie możliwości się pojawiają. Pierwsza dobra wiadomość to realizacja budżetu roku 2007; myślę, że pan minister skorzysta z tych środków.
Sądzę, że pierwsze półrocze to właśnie będzie praca nad realizacją budżetów poszczególnych decydentów. Przy czym powiem tak: środki zapisane w budżecie nie są w tym rozumieniu obowiązujące, że musimy je wydać. Jest wiele takich elementów, które można uwzględnić, tak żeby najpierw przeanalizować, a później dokonywać wydatków - w ramach limitów obecnie zapisanych. Myślę jednak, że one powinny naprawdę ulec wyraźnej korekcie. Zresztą kilku kolegów się z tym zgodziło, że po wskaźnikach widać, iż te oszczędności można poczynić. Ale jestem przeciwny mechanicznemu cięciu. Uważam, że musimy to analizować krok po kroku. Może nawet nie my - i tu jest ostatnia konkluzja - bo tak naprawdę to jest zadanie stojące przed ministrem finansów, a być może i premierem. Już mówiłem w poprzednim wystąpieniu, że czeka nas pot. Ale myślę, że w relacji cięć budżetowych, które są wymagane i moim zdaniem są możliwe, i mogą stanowić źródło uelastycznienia budżetu i właściwego przekierowania go w kierunku nowego budżetu na rok 2009, są oszczędności i jeszcze raz oszczędności.
Mam wrażenie, po pierwszym czytaniu budżetu, po pracach w Komisji Finansów Publicznych czy w innych komisjach, że, jak to się mówi, bez krwi się nie obędzie, czyli mamy bardzo duże trudności z podejmowaniem decyzji ograniczających. A one są niezbędne. Jeśli teraz tego nie zrobimy, to za rok nie zrobimy tego, na co mamy nadzieję i co obiecaliśmy Polakom. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia