6 kadencja, 4 posiedzenie, 1 dzień - Poseł Stanisław Stec

6 kadencja, 4 posiedzenie, 1 dzień (18-12-2007)

2 punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy budżetowej na rok 2008 (druki nr 16 i 53).


Poseł Stanisław Stec:

    Szanowny Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Ustawa budżetowa to jest najważniejszy projekt ustawy w danym roku. W tym roku decydujemy o wydatkach w granicach 310 mld i musieliśmy to zrobić w Komisji Finansów Publicznych praktycznie w ciągu 5 dni. W pełni rozumiem determinację koalicji rządzącej, żeby zdążyć z projektem budżetu, żeby go uchwalić i złożyć do podpisu panu prezydentowi 28 stycznia, natomiast zupełnie nie rozumiem stanowiska kancelarii prezydenta i osobiście pana prezydenta, który upiera się, że zasada dyskontynuacji prac parlamentu w stosunku do ustawy budżetowej nie funkcjonuje. Chciałbym powiedzieć, że tacy fachowcy, jak Szmit, Gebethner, Wawrzyniak, Zubik, zajmują stanowisko, że nie ma podstaw do wyłączenia stosowania zasady dyskontynuacji w odniesieniu do ustawy budżetowej. Oczywiście są osoby, które zajmują się problematyką finansów, jak Kosikowski, Nassalski, którzy twierdzą, że ta zasada nie dotyczy ustawy budżetowej. Wystarczyłyby dobra wola i oświadczenie pana prezydenta czy jego kancelarii, że mamy 4 miesiące na prace nad budżetem złożonym przez obecnie rządzących, czyli 9 listopada, termin upływa 9 marca, i można by spokojnie pracować nad tą ustawą. Takie pytanie zadałem na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych przedstawicielowi kancelarii prezydenta, ale nie raczył odpowiedzieć, prosiłem, żeby odpowiedział na piśmie, do dnia dzisiejszego był dyshonor, żeby odpowiedzieć Komisji Finansów Publicznych na tak bardzo ważny problem, bo mając 4 miesiące koalicja rządowa mogłaby się bardziej dokładnie przygotować do analizy tego budżetu i do poprawek, a tak nad tymi poprawkami pracowano trochę za szybko.

    Rozumiem potrzebę zwiększenia środków na podwyżki dla nauczycieli, jest to cel słuszny i szczytny i dobrze, że te środki się znalazły, ale nie wiem, dlaczego kosztem inwestycji; to jest zły kierunek. Można było spokojnie poszukać innych środków. Chciałem powiedzieć, że założenia projektu budżetu odnośnie do poziomu inflacji na rok 2008 są nierealne. Ta inflacja będzie wyższa, będą automatycznie wyższe wpływy z podatku VAT. W związku z tym można było spokojnie przeznaczyć te wpływy na część podwyżek dla nauczycieli. Można się również obecnie zastanowić, i proponuję to paniom i panom posłom z Platformy Obywatelskiej i PSL, aby pochylić się nad tym, zwiększyć przychody z podatku VAT i przeznaczyć je na szkolnictwo wyższe, bo na to szkolnictwo w budżecie na rok 2008, w budżecie przygotowanym jeszcze przez Prawo i Sprawiedliwość, przeznaczono bardzo ubogie środki. Gdy przeanalizujemy kwestię zwiększenia wydatków, to okazuje się, że najmniej zwiększono wydatki właśnie na szkolnictwo wyższe, w granicach 1%, a przecież chcemy dać młodzieży równe szanse w zdobywaniu wiedzy, w studiach. Żeby dać równe szanse, musimy zwiększyć środki, m.in. na stypendia dla środowisk wiejskich, dla młodzieży z małych miasteczek.

    Przy analizie poprawek nie było nawet czasu na ich wyjaśnienie i ubolewam, że Komisja Finansów Publicznych nie przychyliła się do poprawek Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które zmierzały do utworzenia nowej rezerwy na zwalczanie choroby Aujeszkyego. Jest to bardzo ważna rzecz dla producentów trzody chlewnej. Istnienie w naszym kraju tej choroby daje pretekst krajom Unii Europejskiej, nie możemy eksportować żywych zwierząt. Odwrotnie, do naszego kraju napływa bardzo dużo prosiąt i warchlaków z Unii Europejskiej, a my nie możemy eksportować, bo Unia Europejska twierdzi, że nie zwalczamy choroby Aujeszkyego.

    Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi proponowała również 50 mln zł na środowiska popegeerowskie, na pomoc dla młodzieży, dla bezrobotnych, na szkolenia, na aktywizacją tych środowisk. To jest jedyne środowisko, które nie korzystało z prywatyzacji majątków byłych państwowych gospodarstw rolnych, nie brało w tym udziału.

    Nie było czasu na zastanowienie się, dlaczego Narodowy Bank Polski nie wpłaca do budżetu na rok 2008 żadnych kwot, bo planuje powiększenie rezerwy rewaloryzacyjnej na ryzyko zmian kursu. A przecież w założeniach budżetowych na rok 2008 zakładana dewaluacja w stosunku do walut obcych jest niska: 2,3 i 2,8. Czy tak będzie, zobaczymy. Chciałbym tutaj uczulić pana ministra finansów na problem kursu. Zgodnie bowiem z art. 24 ustawy o Narodowym Banku Polskim za kurs walutowy odpowiedzialna jest Rada Ministrów. Obecna wartość złotego w stosunku do walut obcych, szczególnie do dolara, powoduje natomiast, że radykalnie pogarsza się kondycja wszystkich firm, które prowadzą działalność eksportową i niebezpiecznie wzrasta ujemne saldo obrotów z zagranicą.

    Na koniec chciałbym zadać pytanie ministrowi finansów. Czy przejdziemy, i kiedy to się stanie, na tzw. budżet zadaniowy? Myślę bowiem, że budżet zadaniowy może zracjonalizować wydatki, że jest to lepsze rozwiązanie niż ustalenie na przykład na jedną z części budżetowych poziomu wydatków w stosunku do PKB. Bo PKB jeszcze nie generuje wpływów budżetowych, a sztywne ustalenie limitów wydatków w stosunku do PKB powoduje, że niektóre części budżetowe mają nadmiar środków, a inne, które realizują zadania w zakresie oświaty, w zakresie szkolnictwa wyższego, tych środków nie mają. Dziękuję bardzo.


Powrót Przebieg posiedzenia