6 kadencja, 4 posiedzenie, 1 dzień (18-12-2007)
2 punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy budżetowej na rok 2008 (druki nr 16 i 53).
Poseł Andrzej Pałys:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym jeszcze w imieniu klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego poruszyć kilka kwestii dotyczących może nie bezpośrednio budżetu, ale problemów, które tworzą atmosferę wokół budżetu.
Myślę, że mankamentem tego budżetu nie jest to, że brakuje środków w poszczególnych resortach, czy na działania gospodarcze, że w innych jest mniej albo więcej. Sądzę, że atmosfera, która tworzyła się przez dwa lata wokół budżetu, wokół sytuacji finansowej naszego państwa, wytwarzała takie poczucie, że oto nasza ojczyzna jest bardzo bogata, że ściągnęliśmy najwięcej środków finansowych z Unii Europejskiej, że wzrost PKB jest największy, jeśli chodzi o wszystkie do tej pory wskazywane numery Rzeczypospolitej. W związku z tym pokazaliśmy społeczeństwu, że oto jest tak bardzo dobrze, więc społeczeństwo, grupy społeczne mówią: podzielmy się. Tak wcale nie jest. Życie gospodarcze pokazuje, że wzrost następuje powoli, że jest wynikiem kilkunastoletniej, ciągłej pracy jakiejś grupy rządzącej i nie można przypisywać sobie li tylko tych zasług, nie można ich po pierwsze, wyolbrzymiać. Nie ma bowiem nic gorszego, jak wprowadzenie zamętu w społeczeństwie, stwierdzenie, że jest tak dobrze, gdy tak wcale nie jest. Nie ma nic gorszego. Trzeba to było jednak wykorzystać w 2007 r. do kampanii wyborczej, którą się samemu wywołało, należało więc tak mówić. A miałem giganta w swoim województwie, który systematycznie mnożył cyfry z głowy, miliardy itd. Mam więc podstawę, żeby tak mówić.
Co pokazaliśmy? Co w efekcie uzyskaliśmy? Pokazana została sytuacja, w której nie ma problemów ze służbą zdrowia, bo pieniądze są, tylko trzeba je rozmieścić, nie ma problemu z oświatą, nie ma problemu z górnikami, nie ma w ogóle z niczym problemu. To jest tylko problem opozycji. I co ja dzisiaj słyszę na tej sali, na której miałem nie zabierać głosu? To, że poprzednia koalicja, czy partia rządząca, dzisiejsza opozycja, która układała ten budżet, tworzyła go, po pierwsze, składa najwięcej poprawek do tego budżetu, pokazując tym samym narodowi: to my troszczymy się o was najlepiej. Przecież układała ten budżet, a składa do niego najwięcej poprawek, więc...
(Poseł Krystyna Skowrońska: Hipokryzja.)
Większa hipokryzja jest niespotykana. Trzeba jednak trochę pokory. Społeczeństwo, naród, największy suweren wybrał. Jeżeli mówimy dzisiaj - i słyszę to z ław, w ogóle od polityków dzisiejszej opozycji - że miały być podatki, zmiana finansów, to znowu wytwarza się błędną atmosferę, że budżet ma wytworzyć podatki, a jest to nieprawda. Społeczeństwo odbiera to w prosty, zwykły sposób. To właśnie system podatkowy, to finanse publiczne tworzą budżet. To tworzą dochody, które są wytwarzane. Niestety, dochody w budżecie państwa mogą ulec załamaniu ze względu na to, że obiecywało się, tworzyło się ideologię wokół zmiany zasad opodatkowania, a nie zostały one wprowadzone. I teraz, dając temu rządowi trzy tygodnie na uchwalenie tego budżetu, stawia się niesamowite wymogi. Znowu więc wychodzi zasada: im gorzej, tym lepiej. A gdzie jest państwo, gdzie jest społeczeństwo, gdzie jest człowiek, który wymaga z jednej strony pomocy, a z drugiej strony wsparcia? Gdzie jest nauczyciel, górnik, hutnik, rolnik czy ktokolwiek inny? To jest, dokładnie, hipokryzja i nie wolno nam zgadzać się z takimi stwierdzeniami, które tu padają. Należy mówić bezpośrednio i wprost. Budżet ma stanowić o rozwoju państwa, ma mówić o tym, a nie wytwarzać dopiero system podatkowy, system zmian, przepisów itd. To one to powodują. Ten czas, który będziemy mieli po uchwaleniu tego budżetu, czas na wprowadzenie tych zmian może podlegać ocenie przez was, droga opozycjo, dopiero po roku 2008. I tego należałoby przestrzegać w sposób spokojny. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia