6 kadencja, 4 posiedzenie, 1 dzień (18-12-2007)
2 punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy budżetowej na rok 2008 (druki nr 16 i 53).
Poseł Jarosław Urbaniak:
Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt wypowiadać się w imieniu klubu Platforma Obywatelska na temat sprawozdania Komisji Finansów Publicznych dotyczącego budżetu Rzeczypospolitej Polskiej na rok 2008.
Oto co mamy: adoptowane dziecko po liftingu, i to takim dziwnym, że Prawo i Sprawiedliwość swojego dziecka już nie rozpoznaje, a z drugiej strony Lewica i Demokraci twierdzą, że co to za lifting - 0,5% wydatków.
Przypominam panom, że w naszym budżecie największym nieszczęściem są ogromne, wielkie sztywne wydatki, które trudno przesunąć. W takim projekcie budżetu, jaki został przygotowany przez Prawo i Sprawiedliwość, trudno było dokonać w tak krótkim czasie zmian strukturalnych. Co do narzekania Prawa i Sprawiedliwości na to, że prace budżetowe były prowadzone bardzo szybko, w niespotykanym tempie, to nie wiem, czy państwo zauważyliście, ale to prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, o którym bardzo brzydko mówicie, że to jest wasz, PiS-owski prezydent, dał jednoznacznie do zrozumienia, że jeżeli w odpowiednim terminie budżet nie znajdzie się na jego biurku, Rzeczpospolita Polska będzie miała na wiosnę kolejne wybory parlamentarne. Pod tą groźbą Komisja Finansów Publicznych tak szybko pracowała.
Duże zdziwienie budzi postawa Prawa i Sprawiedliwości wobec tego budżetu. Bo jak można krytykować tak naprawdę własny projekt?
(Poseł Krystyna Skowrońska: Swoje dziecko.)
Jak można składać tak liczne poprawki do własnego budżetu? Z tego miejsca, koleżanki - o dziwo, same koleżanki - z Prawa i Sprawiedliwości deklarowały, że poprawki, które zostaną zgłoszone w tym czytaniu, będą praktycznie powtórzeniem tego, co państwo proponowali w ramach prac komisji. A tam mieliśmy poprawki będące jedną wielką hipokryzją, poprawki regionalne, zgłaszane, żeby przypodobać się elektoratowi w sposób populistyczny, dotyczące rzeczy, które można było załatwić, kiedy ten budżet konstruowaliście. Poprawki, które - jeśli mnie pamięć nie myli, a nie myli - często zakładały, że źródłem finansowania nowych inwestycji są wzrosty przychodów budżetowych. A skąd? Przy pierwszym czytaniu mówiłem z tego miejsca, że założenia makroekonomiczne przyjęliście zbyt optymistyczne, że inflacja na poziomie 2,3% chyba nie będzie zrealizowana, że wzrost gospodarczy 5,5% też nie będzie osiągnięty.
To jest klasyczny brak profesjonalizmu, bo komuś, kto pracuje w Komisji Finansów Publicznych, nie wypada popełniać takich błędów. To są błędy merytoryczne. To jest tylko i wyłącznie czysty populizm. Słowa, słowa i jeszcze raz słowa. Brak profesjonalizmu, także w toczącej się teraz dyskusji, wykazaliście państwo, myląc problem skali. Wyłapujecie jakieś poprawki dotyczące 0,5 mln zł, 3 mln zł, a zupełnie przemilczacie przypadki, gdy znaleźliśmy miliardy złotych chociażby po to, żeby w tym roku dać podwyżki nauczycielom czy zmniejszyć deficyt budżetowy.
(Poseł Artur Ostrowski: Kosmetyka.)
To nie jest kosmetyka. To państwo, mówiąc przy budżecie państwa o 1 mln zł, zajmujecie się kosmetyką. Budżet państwa to są miliardy, a nie miliony złotych.
(Poseł Artur Ostrowski: To podwyżki będą.)
(Poseł Krzysztof Matyjaszczyk: Właśnie.)
Szanowni Państwo! To są sukcesy tego rządu, a wy, nawet w uwagach rzucanych z sali, jesteście hipokrytami. Jak można mówić, że jesteście za podwyżkami dla nauczycieli, ale nie jesteście za oszczędnościami w administracji, jesteście za zmniejszeniem deficytu budżetowego, ale przeciw oszczędnościom? Podgrzewany chodnik przed Kancelarią Prezydenta musi być, bo, nie daj Boże, ten sam człowiek znowu się potknie i złamie rękę.
(Poseł Maria Nowak: Ale zmniejszyliście Kancelarii Premiera?)
Szanowni Państwo! Panie Marszałku!...
Przebieg posiedzenia