6 kadencja, 4 posiedzenie, 1 dzień - Minister Finansów Jan Vincent-Rostowski

6 kadencja, 4 posiedzenie, 1 dzień (18-12-2007)

2 punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy budżetowej na rok 2008 (druki nr 16 i 53).


Minister Finansów Jan Vincent-Rostowski:

    Panie Marszałku! Panie Posłanki! Panowie Posłowie! Dziś kończą państwo drugi etap debaty nad projektem budżetu państwa na przyszły rok, a zarazem rozpoczynają trzeci etap prac. Przez ostatnie 3 tygodnie dokumentem tym, o podstawowym znaczeniu nie tylko dla gospodarki, ale dla funkcjonowania całego państwa, zajmowały się właściwe komisje sejmowe. Jak na tak krótki czas pracy, naprawdę sporo udało się zmienić.

    Takie tempo prac zostało narzucone rządowi i parlamentowi przez niefortunne interpretacje prawne dokonane przez urzędników Kancelarii Prezydenta. Interpretacje te, co warto podkreślić, są niekorzystne nie tylko dla obecnego rządu, ale także dla jakości polityki gospodarczej w każdym roku, w którym wybory odbywają się po 30 września.

    Dlatego chciałem dziś przede wszystkim podziękować posłankom i posłom zaangażowanym w proces naprawy ustawy budżetowej pozostawionej nam w spadku przez poprzednią koalicję. To był duży wysiłek, ale ustawa dalece odbiegała od tego, co koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego chciałaby zawrzeć w tym dokumencie.

    Szczególne podziękowanie kieruję do pana przewodniczącego Zbigniewa Chlebowskiego, który uruchomił prace w komisjach i zadbał, by przebiegały one właściwie, co pozwoliło na dokonanie dwóch zasadniczych zmian. Zmniejszono deficyt budżetowy o ponad 1,5 mld zł przy równoczesnym zwiększeniu wydatków na płace nauczycieli o ponad 1800 mln zł. Jestem przekonany, że jest to bardzo dobry prognostyk, jakie będą skumulowane efekty naszej pracy podczas całej kadencji Wysokiej Izby.

    Podczas pierwszego czytania budżetu niektórzy posłowie opozycji pytali, gdzie są rzekomo obiecane podczas kampanii wyborczej cuda. Otóż jest dokładnie tak, jak mówiłem przed trzema tygodniami przed Wysoką Izbą: można i należy wykorzystać wzrost gospodarczy do osiągnięcia pozornie sprzecznych celów. Sześć priorytetów, które wymieniłem podczas poprzedniego wystąpienia, nie będzie się ze sobą kłóciło, jeśli polityka gospodarcza zapewni długotrwały wysoki wzrost PKB. Wysoki, czyli nie 2-3% rocznie, lecz 4-7%; długotrwały, czyli niepoddający się łatwo wahaniom koniunkturalnym.

    Zapewniam Wysoką Izbę, że można wyprowadzić polskie finanse publiczne z odziedziczonej przez nasz rząd procedury nadmiernego deficytu budżetowego, jaką wszczęła wobec Polski Komisja Europejska, równocześnie zwiększając nakłady na fundamentalne z punktu widzenia jakości życia obywateli usługi publiczne. Nasi poprzednicy pozostawili nam w spadku budżet pasywny wobec tych wyzwań. Przyjęte przez Komisję Finansów Publicznych poprawki przybliżają nasze cele średniookresowe. Oczywiście nie jest to wciąż budżet naszych marzeń, ale zważywszy na okoliczności, z czystym sumieniem możemy się pod nim podpisać. Wierzę, że w toku działania prac Wysokiej Izby poprawki zarekomendowane przez Komisję Finansów - i jedynie te - zostaną przyjęte.

    Wysoki Sejmie! Podczas pierwszego czytania ustawy budżetowej na 2008 r. przedstawiłem listę średniookresowych priorytetów polityki gospodarczej. Dziś chciałbym nieco bardziej szczegółowo omówić cele, które leżą u podstaw krótkookresowego planowania zawartego w projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok. Dlaczego cele średniookresowe są tak ważne? Otóż polska gospodarka jest na takim etapie rozwoju, gdy politykę osiągania krótkoterminowych celów, nawet najbardziej słusznych, musi wesprzeć rozpisana na lata strategia spokojnego dochodzenia do założonych wyników, nie tylko liczbowych, czyli na przykład obniżenia długu publicznego, ale i jakościowych, takich jak zmniejszenie biurokratycznych hamulców rozwoju przedsiębiorczości, które w istotny sposób spowalniają wzrost całej gospodarki, czy poprawa relacji między płatnikiem państwowych danin i urzędnikiem.

    Takie zmiany wymagają rozwagi i czasu. Rozumieją to środowiska polskich przedsiębiorców, które od lat apelują do kolejnych rządów o to, by powstała spójna wizja polityki gospodarczej oraz by politycy zaprzestali zaskakiwania Polaków ciągłymi zmianami. My te apele rozumiemy. Wiemy, że niepewność jest najgorszym wrogiem rozwoju gospodarczego, tak jak wiemy, że zła sytuacja finansów publicznych wymaga długotrwałych, dobrze skoordynowanych zmian w wielu sferach. Dlatego jesteśmy zdeterminowani, by stworzyć wiarygodną i odpowiedzialną strategię średniookresową, a następnie konsekwentnie ją realizować. Nie rewolucja, lecz ewolucja jest kluczem do rozwoju Polski A.D. 2008 i dalej. Jestem przekonany, że na taką właśnie zmianę w podejściu polityków do rzeczywistości głosowali Polacy w ostatnich wyborach. Rząd koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego konsekwentnie i z pełną determinacją wesprze naturalną na tym etapie rozwoju naszej ojczyzny ewolucję w kierunku stabilizacji i wzrostu. Naszym zadaniem jest takie ukształtowanie polityki, żeby po 4 latach spokojnej pracy, polegającej na planowanym dochodzeniu do wyznaczonych celów, polska gospodarka była silniejsza niż obecnie. Silniejsza to znaczy lepiej przygotowana do absorpcji ewentualnych szoków zewnętrznych i wewnętrznych.

    Najlepsze amortyzatory chroniące przed kryzysem, a przynajmniej łagodzące jego przebieg, to niski dług publiczny i elastyczna gospodarka. Jest tak bez względu na to, czy problemy gospodarcze wywołuje droga ropa, tani dolar, wyższa inflacja na świecie, czy jeszcze inny, teraz niewidoczny czynnik. Wiemy, że w budżecie na 2008 r. obsługa długu publicznego konsumuje w sumie 27,8 mld zł; to jest olbrzymia kwota. Myślę, że wszyscy odczuwamy żal, nie mogąc przeznaczyć tych pieniędzy na rozwój dróg czy wsparcie projektów naukowych poprawiających innowacyjność naszej gospodarki. Gdyby nie ta pozycja po stronie wydatków, moglibyśmy na przykład całkowicie zwolnić firmy z płacenia CIT-u, co bardzo pozytywnie wpłynęłoby na napływ inwestycji zagranicznych, a dzięki temu na wzrost gospodarczy i dalszy spadek bezrobocia. Dług publiczny ma to do siebie, że jego koszty ponoszą - bądź to w formie wyższych podatków, bądź w postaci niższych wydatków, np. gorzej wyposażonych szkół lub wyższego bezrobocia - wszyscy obywatele. Terminy spłat niektórych polskich obligacji sięgają nawet 50 lat, kiedy ten dług trzeba będzie spłacić, większości z nas nie będzie już na świecie. Nie możemy cofnąć czasu ani zażądać spłaty tych kredytów przez polityków, którzy tak chętnie zadłużali kraj na nieswoje konto, ale możemy i musimy przyhamować proces narastania tego długu. To jest - w imię solidarności z naszymi dziećmi - nasze podstawowe zadanie na najbliższą kadencję.

    Podczas dyskusji nad wszystkimi ustawami, nie tylko budżetową, nie wolno zapominać, że odsetki od długu publicznego to bezsensowny, ukryty podatek i tylko od decyzji Wysokiej Izby zależy, czy w następnych latach ta danina spadnie. Jest także inna przyczyna, dla której warto zmniejszyć dług publiczny. Otóż gdy jest on niski, stanowi bardzo wygodny bufor, który pozwala utrzymać poziom wydatków publicznych nawet podczas słabej koniunktury. Można utrzymać wydatki publiczne na normalnym poziomie w przypadku niskiego wzrostu PKB, ale tylko wtedy, gdy kraj może się łatwo zadłużyć. Natomiast jeśli dług jest wysoki, utrzymywanie wydatków publicznych jest - w miarę dalszego zadłużania się - coraz bardziej kosztowne. Właśnie dlatego polityka niskiego długu publicznego jest zarazem oszczędniejsza i bezpieczniejsza. Z tych wszystkich powodów niższy dług publiczny jest najważniejszym spadkiem, jaki za 4 lata chcemy zostawić po sobie następnemu rządowi. Tak postępują roztropni zarządcy, a rząd jest przecież tylko zarządcą środków, które powierzył mu właściciel, czyli naród.

    Wysoka Izbo! Tak jak mówiłem już przed trzema tygodniami, obniżony o 4-7 punktów procentowych PKB dług publiczny to tak naprawdę tylko element większej całości, czyli reformy finansów publicznych, a właściwie nie tyle element, co wynik tej reformy, bowiem nie chodzi nam jedynie o obniżenie długu dzięki wykorzystaniu środków z prywatyzacji oraz wzrostu gospodarczego. To byłoby za mało, bo istniejące systemy finansów publicznych powodują mechanizm wzrostu zadłużenia i ten pozostałby nienaruszony. Reforma finansów publicznych oznacza zmianę zasad funkcjonowania tego mechanizmu. Chciałbym teraz pokrótce przedstawić zarys planowanych przez nas zmian w tym zakresie.

    Z punktu widzenia finansów państwa podwyższenie wskaźnika zatrudnienia z obecnych zaledwie 54% choćby do średniej unijnej, czyli do 64%, będzie oznaczało olbrzymie oszczędności, a zarazem wielki wzrost dochodów budżetowych. To nie będzie łatwe zadanie i nie da się takiej zmiany szybko osiągnąć, jednak ma ono absolutnie fundamentalne znaczenie dla przyszłości finansów Polski. Obecnie głównym problemem rynku pracy nie jest już bezrobocie wśród osób młodych, lecz wśród ich rodziców. Z tego powodu jednym z najważniejszych elementów zmian średniookresowych, planowanych przez rząd, jest aktywizacja zawodowa osób, które ukończyły 50 lat i które zamiast zarabiać na zasobną starość, zostały przez złe przepisy prawne wypchnięte z rynku pracy. Według naszych wstępnych obliczeń ok. miliona osób w średnim wieku może z sukcesem powrócić na rynek pracy w dobrze rozumianym interesie własnym, pracodawców oraz finansów państwa. Jesteśmy przekonani, że ludzie w pełni sił nie chcą rezygnować z aktywnego życia zawodowego. Dlatego przygotujemy przepisy, które ułatwią im powrót do pracy.

    Kolejnym zadaniem jest krytyczne przejrzenie ustaw skutkujących sztywnymi wydatkami budżetu oraz ograniczenie liczby i zasobności funduszy celowych. Budżet nie może być tylko wynikiem pasywnego przeliczenia skutków setek uchwalonych wcześniej ustaw na wydatki publiczne. Naszym zadaniem jest autentyczna i dogłębna weryfikacja zasadności ponoszonych przez państwo wydatków. Jeśli tego nie zrobimy, każdy wzrost gospodarczy zostanie przejedzony przez już istniejące i nowo uchwalone sztywne wydatki. Dlatego też nie ograniczymy się tak, jak to zrobił poprzedni rząd, do określenia wysokości pewnego poziomu deficytu jako kotwicy budżetowej, bo - jak widzimy - ten mechanizm nie gwarantuje zahamowania przyrostu wydatków budżetowych. Reforma finansów publicznych dotknie także dochodowej strony budżetu. Tak jak utrzymaliśmy obniżkę składki rentowej, tak też zamierzamy dotrzymać kalendarza obniżek podatku PIT oraz określić plan jego dalszej stopniowej redukcji. Z czasem chcemy też zmniejszyć obciążenie firm CIT-em. Zamierzamy kontynuować prace nad projektem zmian w ustawie o VAT, który w poprzednim Sejmie przeszedł liczne konsultacje, ale nie został uchwalony z powodu przyspieszonych wyborów. Poza obniżeniem stawek podatkowych kluczowym elementem zadań rządu będzie reforma prawa podatkowego, tak aby jego formalności były mniej uciążliwe dla obywateli, także dla przedsiębiorców.

    Wysoki Sejmie! Polska gospodarka mogłaby rozwijać się znacznie szybciej, gdyby kolejne rządy nie ograniczały przedsiębiorczości nadmiernymi i absurdalnymi regulacjami. Nie bez powodu w ogłoszonym przed kilku dniami przez agendę Banku Światowego rankingu państw dotyczącym łatwości prowadzenia biznesu spadliśmy w ciągu roku z 68. na 74. miejsce. Jesteśmy pod tym względem gorsi od innych nowych państw członkowskich Unii Europejskiej. A przecież nie tak dawno, bo na początku transformacji, przodowaliśmy w tej grupie. Jakie czynniki były brane pod uwagę przez autorów zestawienia? Te, które są podstawowe dla przedsiębiorczości, m.in.: czy łatwo jest założyć firmę, ile potrzeba dokumentów i zezwoleń, jak wyglądają regulacje rynku pracy, czy prawa inwestora są chronione, jakie są podatki i w jaki sposób się je płaci, w jakim stopniu respektowane są kontrakty pomiędzy podmiotami gospodarczymi. Na marginesie dodam, że ranking doskonale pokazuje, dlaczego warto stawiać sobie za wzór Irlandię, która zajmuje w tym zestawieniu 8. miejsce na świecie.

    PRL ze swoim lekceważeniem dla pojedynczego człowieka zostawiła po sobie wyjątkowo trudne do usunięcia dziedzictwo. Jest to brak wiary w to, że ludzie posiadają wrodzoną zdolność do skutecznego samodzielnego działania. To właśnie dziedzictwo sprawia, że tak łatwo w naszym kraju krępuje się przepisami wolność, także w zakresie działalności gospodarczej. Wielu polityków zapomniało, że źródłem sukcesu ekonomicznego jest przede wszystkim innowacyjność, a tej nie da się zadekretować. Można jej tylko sprzyjać, tworząc społeczeństwo otwarte i wolnorynkowe, lub ją zablokować, zwiększając ilość i uciążliwość zakazów i kontroli. Wtedy tworzy się system, w którym najważniejsze są dojścia, a więc tak krytykowane w ostatnich latach, i słusznie, układy. A przecież, Wysoka Izbo, ludzie przedsiębiorczy i pomysłowi rodzą się równie często w Stanach Zjednoczonych, jak we Francji, Polsce czy Irlandii. To, czy ich cechy się ujawnią i zostaną wykorzystane do tworzenia wspólnego dobra, zależy wyłącznie od otoczenia, jakie zostanie im stworzone, czyli od jakości polityki i instytucji gospodarczych.

    Pragnę zapewnić Wysoką Izbę, że podstawowym celem polityki gospodarczej tego rządu będzie odblokowanie potencjału Polaków. Przekazana w moje ręce polityka finansowa państwa będzie w 100% wspierać ten strategiczny cel.

    Wprawdzie od utworzenia rządu minął zaledwie miesiąc, jednak już teraz można przedstawić Wysokiej Izbie w imieniu resortów gospodarczych zbiorczą informację o podjętych decyzjach oraz zainicjowanych już działaniach, których celem jest liberalizacja życia gospodarczego oraz przeznaczenie dodatkowych środków na inwestycje niezbędne do utrwalenia szybkiego wzrostu PKB.

    I tak, Ministerstwo Infrastruktury pracuje obecnie nad uproszczeniem wydawania decyzji budowlanych. Zamiarem ministra infrastruktury jest wprowadzenie w tym zakresie zasady, że brak sprzeciwu oznacza zgodę. Ponadto w budżecie na 2008 r. wydatki na infrastrukturę drogową wzrosną z 7 mld 390 mln zł w roku bieżącym do 18 mld 827 mln zł w roku 2008. Nie są to jedynie środki Unii Europejskiej, środki krajowe na ten cel wzrosną bowiem z 3 mld 825 mln do 6 mld 930 mln zł.

    Ministerstwo Gospodarki zamierza wprowadzić daleko idące uproszczenia prawa, a także ułatwienia dla przedsiębiorców. W pierwszym etapie, określonym mianem ˝więcej wolności˝, nastąpią zmiany rozszerzające wolność gospodarczą, m.in. nowelizacja ustawy o swobodzie gospodarczej. W drugim etapie, nazwanym ˝czyszczenie prawa˝, powstanie ustawa tzw. derogacyjna, czyli usuwająca poszczególne przepisy, a nawet całe ustawy, szkodzące rozwojowi przedsiębiorczości, oraz ustawa dereglamentacyjna usuwająca zbędne reglamentacje w działalności gospodarczej: zezwolenia, pozwolenia, licencje itd. Trzeci etap, czyli ˝stabilizacja prawa˝, będzie polegał na koncentracji i stabilizacji prawa gospodarczego poprzez ujęcie zmian w akcie o statusie kodeksowym, powstanie bowiem kodeks wolności gospodarczej.

    Wysoki Sejmie! Następny wielki obszar zadań, stojących przed rządem w kwestii polityki gospodarczej, to prywatyzacja. Dlaczego mówi o niej minister finansów? Z bardzo prostej przyczyny. Nie ma powodu, żeby gigantyczne inwestycje państwa w spółkach Skarbu Państwa traktować dziś w jakiś szczególny sposób. Najwyższy czas, żeby na własność państwową w przedsiębiorstwach patrzyć bez ideologii i zacząć liczyć jej efektywność. Zwrot na kapitale, jaki uzyskuje państwo w spółkach Skarbu Państwa, jest zdecydowanie poniżej tego, co udaje się uzyskać właścicielom firm prywatnych, a znaczy to tyle, że majątek państwa jest marnowany. Kto, jeśli nie główny księgowy państwa, powinien dopominać się o bardziej efektywne zarządzanie tym majątkiem lub jego sprzedanie? Nie zapominajmy, że wysoki dług publiczny uniemożliwia w tej chwili wiele wydatków prorozwojowych. Dlatego Ministerstwo Skarbu Państwa pracuje obecnie nad nowym planem prywatyzacji, który będzie gotowy do połowy 2008 r.

    Prywatyzacja to ważny średniookresowy element polityki rządu wobec spółek Skarbu Państwa. Zadaniem na dziś jest jednak zapewnienie lepszego zarządzania tymi firmami, w tym ich maksymalne odpolitycznienie poprzez wymianę kadr w drodze jawnych konkursów. Dlatego 6 grudnia 2007 r. weszło w życie zarządzenie ministra skarbu państwa w tej sprawie. Zarządzenie to określa nowe, oparte na zasadach ładu korporacyjnego, kryteria doboru kandydatów do rad nadzorczych w tych spółkach. Proces wyłaniania ma od tego czasu charakter publiczny i transparentny. Rozpoczęcie naboru do każdej ze spółek będzie za każdym razem ogłaszany na stronach internetowych Ministerstwa Skarbu Państwa. Ogłoszenie będzie zawierało kryteria, jakie musi spełniać kandydat do rad nadzorczych. Dzięki uporządkowaniu zarządzania w spółkach i stopniowemu sprzedawaniu aktywów Skarbu Państwa prywatnym właścicielom ten majątek przyniesie znacznie większe korzyści obywatelom.

    Wysoki Sejmie! Polityka gospodarcza i finansowa, jaką będzie prowadził rząd koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, nie będzie polegała jedynie na zmniejszeniu ciężaru długu publicznego. Naszym celem jest stworzenie skutecznego i zasobnego państwa, zdolnego do dalszego szybkiego rozwoju, a tego celu nie da się osiągnąć bez szeroko zakrojonej reformy finansów publicznych. Stabilny pieniądz i docelowo przystąpienie do strefy euro, spadające zadłużenie, przewidywalne i sprawiedliwe prawo, niskie i proste podatki, przyzwoita opieka zdrowotna, szkolnictwo i infrastruktura drogowa - to wszystko są dobra wspólne, przez których pryzmat podatnicy oceniają władzę, i słusznie. Nie jesteśmy obojętni na żadne z tych dóbr.

    Ta konserwatywno-liberalna wrażliwość będzie obecna w decyzjach podejmowanych przez ten rząd. W praktyce podejście to oznacza m.in., że w przyszłości dodatkowe środki budżetowe będą przede wszystkim przeznaczone na wsparcie reform systemowych poprawiających jakość usług publicznych. Innymi słowy, warunkiem otrzymania dodatkowych środków budżetowych w przyszłości będzie taka zmiana systemu emerytalnego, szkolnictwa, opieki zdrowotnej i każdego innego, która zagwarantuje efektywne wydawanie publicznego grosza.

    Wysoka Izbo! Budżet na rok 2008 nie oddaje w pełni naszych planów. Jednak po poprawkach przyjętych przez Komisję Finansów Publicznych jest wart przyjęcia jako pierwszy krok w kierunku zasadniczych reform - reform, które umożliwią Polsce trwały i szybki rozwój gospodarczy. Dlatego też proszę o dalszą, szybką pracę nad tym dokumentem umożliwiającą jego ostateczną akceptację. Dziękuję. (Oklaski)

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński)


Powrót Przebieg posiedzenia