4 kadencja, 63 posiedzenie, 3 dzień - Poseł Józef Skowyra

4 kadencja, 63 posiedzenie, 3 dzień (11.12.2003)


19 punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich w sprawie wniosku przedłożonego przez prokuratora generalnego o wyrażenie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Józefa Skowyry (druk nr 2208).


Poseł Józef Skowyra:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W pierwszej części mojego wystąpienia pragnę zająć stanowisko w sprawie bezprawnego uchylania posłom immunitetu poselskiego, natomiast w drugiej części ustosunkuję się do przedstawionych mi zarzutów.

    Pragnę w swoim wystąpieniu podjąć próbę odpowiedzenia na pytanie: Kto, i w jakim trybie, może przedstawić Wysokiemu Sejmowi, jako właściwemu organowi, wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie mnie do odpowiedzialności karnej? Nie jest to pytanie retoryczne, lecz natury konstytucyjnej, w nowym porządku prawnym, który zaistniał z dniem 17 października 1997 r. w związku z wejściem w życie Konstytucji RP z dnia 2 kwietnia 1997 r. Art. 105 konstytucji składa się z sześciu ustępów. Delegacja konstytucyjna w ust. 6 art. 105 stwierdza, iż: ˝Szczegółowe zasady pociągania posłów do odpowiedzialności karnej oraz tryb postępowania określa ustawa˝. Natomiast art. 236 ust. 1 konstytucji w przepisach przejściowych i końcowych ustala, że: ˝W okresie 2 lat od dnia wejścia w życie konstytucji Rada Ministrów przedstawi Sejmowi projekty ustaw niezbędnych do stosowania konstytucji˝. Te dwie przytoczone normy konstytucyjne należy połączyć z przepisami art. 41 ust. 1 i art. 42 ust. 2 konstytucji w omawianej sprawie. Brzmienie jest następujące: ˝Każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonych w ustawie.˝ - art. 41 ust. 1 konstytucji.

    Po drugie, wedle przytoczonego art. 42 ust. 2 konstytucji: ˝Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu˝.

    Otóż w mojej sytuacji prokurator generalny złożył wniosek w trybie art. 13 K.p.k., aby uzyskać zezwolenie władzy, od którego ustawa uzależnia ściganie, co należy do oskarżyciela, tj. prokuratora generalnego. W tym miejscu zgodnie z art. 10 K.p.k. prokuratora generalnego obowiązuje zasada legalizmu. Oznacza to, że prokurator generalny ma świadomość, iż aby uzyskać zezwolenie władzy, to jest Sejmu, na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej, musi brać pod uwagę konstytucyjny porządek prawny, a w szczególności to, czy w nowym porządku konstytucyjnym zostały wydane ustawy regulujące szczegółowe zasady pociągania posłów do odpowiedzialności karnej oraz tryb postępowania, które określa ustawa z mocy delegacji zawartej w ust. 6 art. 105 konstytucji i w powiązaniu z art. 236 ust. 1 konstytucji.

    Nie wdając się w szersze rozważania, należy stwierdzić, że nie ma ustawy regulującej szczegółowe zasady pociągania posłów do odpowiedzialności karnej oraz tryb postępowania, które powinna określać ustawa, a winę za ten stan ponoszą organa Sejmu, tj. marszałek Sejmu, Prezydium Sejmu, Konwent Seniorów, jak też Rada Ministrów. Otóż w dniu 9 grudnia 2003 r. nieuprawniony organ Sejmu, Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich, opierając się na uchwalonym uchwałą Sejmu regulaminie Sejmu z 1992 r., w którym zamieszczona jest regulacja dotycząca uchylania immunitetu poselskiego posłowi (art. 133 ust. 1 regulaminu Sejmu), zbadała jednostronnie moją sprawę, przedkładając Wysokiemu Sejmowi uchwalone sprawozdanie wraz z propozycją przyjęcia wniosku prokuratora (art. 133 ust. 4 regulaminu Sejmu), przy dodaniu, że wedle ust. 5 art. 133 regulaminu to sprawozdanie komisji doręcza się niezwłocznie posłowi.

    Zatem, Wysoka Izbo, wykazałem, że sprawę jednostronnie rozpatrzyła Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich w oparciu o regulamin Sejmu, mający rangę uchwały, a nie oparty na ustawie, jaka winna być wydana z delegacji konstytucyjnej ust. 6 art. 105 konstytucji: ˝Szczegółowe zasady pociągania posłów do odpowiedzialności karnej oraz tryb postępowania określa ustawa˝. Więcej, brak wykonania delegacji konstytucyjnej z ust. 6 art. 105 konstytucji w powiązaniu z delegacją konstytucyjną w tym zakresie w art. 136 ust. 1 konstytucji, w skutkach konstytucyjnych zrodził rażące naruszenie omawianego przeze mnie art. 41 ust. 1 i art. 42 ust. 2 konstytucji w zakresie wolności i praw osobistych, w tym konstytucyjnego prawa do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Rażąco też naruszono art. 7 konstytucji, związany z zasadą praworządności: ˝Organy władzy publicznej działają na podstawie prawa i w granicach prawa˝. Tak samo rażąco naruszono art. 2 konstytucji, mówiący, iż: ˝Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej˝.

    Wysoka Izbo! Niech mi wolno będzie na tle dotychczasowej argumentacji dodać jeszcze, iż prokurator generalny mechanicznie przekazał wniosek o pozbawienie mnie immunitetu poselskiego, sporządzony przez ogniwo prokuratorskie, jakim jest Prokuratura Rejonowa w Pile, który w rzeczy samej rażąco uchybił Ordynacji wyborczej do Sejmu i do Senatu, gdzie w rozdz. 17 pt. Zgłaszanie list kandydatów na posłów, w art. 139 ust. 1 stanowi się, że: ˝Komitet wyborczy może zgłosić w każdym okręgu wyborczym jedną okręgową listę kandydatów na posłów, zwaną dalej listą okręgową˝. Pytam, co miałem wspólnego z komitetem wyborczym i okręgową listą kandydatów na posłów, przy dodaniu, że w świetle art. 78 wskazanej Ordynacji wyborczej do Sejmu i do Senatu tryb postępowania w tym zakresie rozstrzygany jest przez Państwową Komisję Wyborczą i Sąd Najwyższy. W tym trybie nie było żadnych zastrzeżeń i Sąd Najwyższy uznał, iż nie uchybiono ordynacji wyborczej i posłowie z okręgowej listy wyborczej nr 38 w Pile Komitetu Wyborczego Ligi Polskich Rodzin skutecznie, prawnie stali się posłami. Ten fakt prawny został potwierdzony w formie ogłoszenia przez Państwową Komisję Wyborczą w Dzienniku Ustaw RP.

    Tego oczywistego stanu prawnego i faktycznego nie uwzględnił ani prokurator rejonowy w Pile, ani prokurator okręgowy i apelacyjny w Poznaniu oraz prokurator generalny, we wniosku z dnia 24 lipca 2003 r. Zatem widać mechaniczne postępowanie ogniw prokuratury od najniższego do najwyższego szczebla. Tak się dzieje w mojej sprawie - co chcę z całą mocą podkreślić - jak też we wszystkich dotychczasowych sprawach związanych z uchyleniem posłom immunitetu poselskiego; tak się cały czas dzieje.

    Wynika to z rażącego naruszenia art. 105 ust. 6 Konstytucji RP odnośnie do niewykonania delegacji konstytucyjnej w zakresie szczegółowej procedury karnej dotyczącej uchylenia posłowi immunitetu poselskiego ze skutkami prawnymi omówionymi w moim wystąpieniu.

    Widzimy więc, Wysoka Izbo, jak wygląda mechanizm trójpodziału władzy, o jakim mówi art. 10 konstytucji, gdzie ogniwa prokuratur, zaliczone do władzy wykonawczej, nadużywają tej władzy, by zastraszać posłów, wiedząc z urzędu, iż nie jest wykonana delegacja konstytucyjna z art. 105 ust. 6 konstytucji, by w ramach tego niedowładu organizacyjnego, prawnego niszczyć instytucję immunitetu poselskiego.

    Wysoka Izbo! Dla uzmysłowienia problemu prawnego i politycznego, że immunitet poselski musi być uregulowany szczegółowo w ustawie - nie jest nią ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora - należy w tym miejscu wskazać na ustawę z 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze. Mianowicie art. 70 i 73 tejże ustawy sprawę immunitetu prokuratora powierzają postępowaniu sądowemu prokuratorskiemu. Otóż przy prokuratorze generalnym usytuowane są sądy dyscyplinarne pierwszej i drugiej instancji, orzekające w składzie trzech członków lub pięciu członków, a nadto ustanowiony jest przez prokuratora generalnego rzecznik dyscyplinarny. Te sądy dyscyplinarne prokuratury rozstrzygają sprawy związane z uchylaniem immunitetu prokuratorskiego. Ustawa o prokuraturze reguluje też sprawy obrony. W szczególności obwiniony może zapoznać się ze zgromadzonymi materiałami dowodowymi zebranymi przeciwko niemu, prokurator z mocy ustawy może mieć obrońcę, jak też korzystać w całej rozciągłości z uprawnień płynących z Kodeksu postępowania karnego.

    Takie same rozwiązania prawne ustawowe mają sądy dyscyplinarne w ustawach ustrojowych o Sądzie Najwyższym, sądach powszechnych i wojskowych.

    Jedynie w związku z brakiem ustrojowych rozwiązań w zakresie uchylania immunitetu, o jakim mówi m.in. delegacja konstytucyjna art. 105 ust. 6 konstytucji w związku z art. 236 ust. 1 konstytucji, wytworzono dziwoląg prawny, że poseł nie może zapoznać się z materiałami dowodowymi, o jakich mówi się we wniosku o pozbawienie immunitetu poselskiego - ja w ogóle nie miałem dostępu do akt, były one zamknięte w sejfie, a mam zajmować stanowisko w tej sprawie, to jest paranoja - bo nie ma ustawy ustrojowej regulującej tryb pozbawienia posła immunitetu w przeciwieństwie do innych osób obdarzonych immunitetem.

    Ustrojowo przy Sejmie w ramach wykonania delegacji art. 105 ust. 6 konstytucji powinien być usytuowany sąd dyscyplinarny dla posłów w sprawie uchylania immunitetu poselskiego ustawą. Uregulowanie kwestii uchylania immunitetu poselskiego posłowi regulaminem Sejmu urąga normom konstytucyjnym wielokrotnie przytaczanym.

    Wysoka Izbo! Mając na uwadze podaną wyżej argumentację prawną i wynikające z niej zarzuty, wnoszę:

    1) o oddalenie wniosku prokuratora rejonowego Prokuratury Rejonowej w Pile, rekomendowanego przez prokuratora generalnego, o pozbawienie mnie immunitetu poselskiego w związku z brakiem podstaw prawnych,

    2) o uchwalenie przez Sejm z delegacji zawartej w art. 105 ust. 6 konstytucji w związku z art. 236 ust. 1 konstytucji ustawy szczegółowo regulującej zasady pociągania posłów do odpowiedzialności karnej oraz tryb postępowania (ponieważ tego nie ma, mamy bezprawie, które się dzieje, bez przerwy posłom odbierane są immunitety).

    A teraz przejdę do drugiej części mojego wystąpienia, aby ustosunkować się do przedstawionych mi zarzutów. W zasadzie byłem pozbawiony możliwości dostępu do akt, ale w ramach mojego własnego śledztwa zgromadziłem je i chcę to państwu przedstawić. Omawiana przeze mnie sprawa jest bardzo ważna, dlatego proszę uprzejmie o obiektywne przyjęcie moich wyjaśnień. Ponadto informuję, że to, co będę mówił, oparte jest na dokumentach, które posiadam i które są do wglądu. To nie będzie pustosłowie.

    W dniu 5 września 2001 r. w czasie kampanii wyborczej Konrad Wałkowski, jako osoba rzekomo upoważniona do zgłoszenia okręgowej listy poparcia kandydatów na posłów do Sejmu RP PWN, złożył zawiadomienie do Okręgowej Komisji Wyborczej nr 38 w Pile o popełnieniu przestępstwa przez Komitet Wyborczy Ligi Polskich Rodzin. Nadmieniam, że wyżej wymieniony nie miał legitymacji prawnej do reprezentowania Komitetu Wyborczego PWN, twierdząc: ˝Okręgowy Sztab Wyborczy PWN w okręgu wyborczym nr 38 z siedzibą w Pile powiadamia, że Komitet Wyborczy Ligi Polskich Rodzin dopuścił się nadużycia w sporządzaniu swojego wykazu osób popierających okręgową listę kandydatów na posłów, polegającego na sfałszowaniu podpisów tych osób, które udzieliły poparcia Polskiej Wspólnocie Narodowej. Przez swoje działanie Komitet Wyborczy Ligi Polskich Rodzin celowo wprowadził w błąd Okręgową Komisję Wyborczą nr 38, wchodząc w niewiadomy dla nas sposób w posiadanie wykazu osób popierających okręgową listę kandydatów na posłów PWN, który załączamy˝. Załączył on oczywiście cały wykaz swoich list. Do wyżej wymienionego zawiadomienia jako dowód popełnienia przestępstwa załączono wykaz kserokopii list poparcia kandydatów na posłów - nie były to oryginały, a powinny być dostarczone - w oparciu o które jakoby Komitet Wyborczy Ligi Polskich Rodzin sfałszował podpisy tych osób i wprowadził w błąd Okręgową Komisję Wyborczą w Pile.

    Składam następujące oświadczenie:

    1. Nie przejmowałem list poparcia kandydatów na posłów do Sejmu RP PWN i nic mi nie wiadomo, aby ktokolwiek inny przejmował jakiekolwiek inne listy.

    2. Nie przepisywałem list poparcia kandydatów na posłów do Sejmu RP PWN.

    3. Nie sfałszowałem podpisów osób, które poparły Polską Wspólnotę Narodową.

    4. Nie sfałszowałem podpisów innych osób, które poparły Ligę Polskich Rodzin.

    5. Sprawa jest fingowana, aby podważyć zaufanie do mojej osoby jako posła, który ujawnił łamanie prawa przez policję, prokuraturę i przewodniczącą Okręgowej Komisji Wyborczej w Pile, przeciwko której toczy się postępowanie w Złotowie.

    Dowodem na to, że nie wszedłem w posiadanie list poparcia PWN i nie przepisałem ich list, a następnie nie sfałszowałem podpisów osób, które poparły PWN, są następujące dokumenty:

    Pierwszy dokument to notatka urzędowa z dnia 10 grudnia 2002 r. policjanta z Komendy Powiatowej Policji w Pile, aspiranta sztabowego Stanisława Forczeka, który porównywał listy poparcia kandydatów na posłów do Sejmu RP PWN i Ligi Polskich Rodzin. W notatce tej stwierdził: ˝Dokonując analizy, nie stwierdziłem, aby dane osobowe osób znajdujących się na listach poparcia Komitetu Wyborczego Ligi Polskich Rodzin były w całości czy też częściowo przepisywane na listy poparcia Komitetu Wyborczego PWN˝.

    Drugi dowód. Zeznanie Leonarda W., lidera PWN odpowiedzialnego za zbieranie podpisów na listach, złożone pod przysięgą w dniu 10 września 2002 r. w Komendzie Powiatowej Policji w Pile. Pan Leonard W. zeznał, że PWN zaczęła zbierać podpisy na swoich listach dopiero 13 sierpnia 2001 r., na dwa dni przed zgłaszaniem list, w dwa dni po zarejestrowaniu i przekazaniu list poparcia Ligi Polskich Rodzin do Okręgowej Komisji Wyborczej w Pile w dniu 11 sierpnia. Czyli my złożyliśmy 11 sierpnia, a oni dopiero zaczęli zbierać 13 sierpnia. Jaka tu jest logika, panie prokuratorze?

    Trzeci dowód. Pismo ministra sprawiedliwości z dnia 14 listopada 2000 r., w którym prokurator krajowy, siedzący tu Karol Napierski jednoznacznie stwierdził, że analiza porównawcza list poparcia kandydatów na posłów Ligi Polskich Rodzin i PWN dała wynik negatywny, czyli listy obydwu komitetów nie mają wspólnych danych osobowych.

    Nasuwa się pytanie, dlaczego niezwłocznie po otrzymaniu zawiadomienia tych prostych i oczywistych czynności porównawczych obu list zgodnie z ordynacją wyborczą nie przeprowadziła Okręgowa Komisja Wyborcza nr 38 w Pile. Nie zrobił tego także prowadzący sprawę prokurator, o dużym stażu, oczywiście. Porównania tego dokonano dopiero po 15 miesiącach i to na skutek moich licznych interwencji, bo nie chciano tego zrobić, a powinno być to przeprowadzone w pierwszej kolejności. Nie zabezpieczył on również oryginałów list, ale powiem o tym w dalszej części. Wynik okazał się negatywny, o czym wcześniej wspomniałem, a zarzut przejęcia danych był podstawową treścią doniesienia. Jeżeli prokurator nie sprawdza doniesienia co do zawartych w nim zarzutów, a zleca Policji wykonywanie ekspertyzy pisma ręcznego, to należy stwierdzić, że zachodzą istotne przesłanki, iż posłużono się doniesieniem instrumentalnie, aby wejść w posiadanie list poparcia Ligi Polskich Rodzin, a następnie nimi manipulować. Tę tezę postaram się udowodnić w dalszej części mojego wystąpienia.

    Jednoznacznie stwierdzam, że przed złożeniem doniesienia przez PWN nie wiedziałem o istnieniu ich komitetu wyborczego w okręgu pilskim ani nie wiedziałem, że taka partia istnieje, nie mogłem zatem przejąć ich list. Jeżeli udowodniłem, że absurdalny jest zarzut dotyczący przejmowania jakichkolwiek list, to logiczne jest, że nie mogłem też ich przepisać ani sfałszować podpisów osób, które poparły Polską Wspólnotę Narodową. Z moich wniosków dowodowych, które przedstawiłem - oczywiście są one w komisji - wynika, iż wykonujący ekspertyzę jednoznacznie stwierdził na piśmie w swojej opinii, że dane osobowe na listach wypisałem ja, podczas gdy z dobrowolnych oświadczeń złożonych na piśmie przez te osoby wynika, że dane osobowe na tych listach wypisali i podpisali oni, a nie ja; zaznaczam jednak, że nie mam dostępu do wszystkich osób. W każdym razie widać, świadczy to o fałszerstwie.

    Posiadam również oświadczenie, z którego wynika, że osoba, która podpisała listę poparcia kandydatów na posłów Ligi Polskich Rodzin do Sejmu w wyborach w 2001 r., w obecności osoby zbierającej podpisy, w czasie przesłuchania przez policjanta zeznała, że na okazanej liście to nie jest jej podpis, że to nie ona podpisała. Ja, niestety, nie mogę zmusić nikogo, żeby się do tego przyznał. Ważny jest także fakt, że ekspertyzę w zakresie piśmiennictwa i grafologii przeprowadził funkcjonariusz Policji, a nie biegły sądowy. W związku z tym, że miałem takie oświadczenia, wystąpiłem z tym pismem i do ministerstwa, i do prokuratury okręgowej. Mam dwa dowody, że żaden... że nie jest w ogóle biegłym sądowym ani nie znajduje się na liście biegłych. Powyższe wnioski znajdują się w posiadaniu Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich.

    W tym miejscu należy podkreślić, że stanowisko prokuratury oraz władz Sejmu uniemożliwiające mi wgląd do materiałów źródłowych pozbawiło mnie możliwości obrony. Miałem pismo od szefa kancelarii, że mogę zajrzeć do tych akt, później również od marszałka, że mogę to zrobić, a w rezultacie komisja zabroniła mi wglądu do akt, czyli trzymają kota w worku, a mnie się oskarża. Należy tu podkreślić, że stanowisko prokuratury oraz władz Sejmu uniemożliwiające mi wgląd do materiałów źródłowych pozbawiło mnie możliwości obrony. Od początku tej sprawy pozbawiany byłem przez prokuraturę praw przysługujących każdemu obywatelowi Rzeczypospolitej Polskiej. Dla przykładu podam następujący fakt. Otóż, wystąpiłem do Prokuratury Rejonowej w Pile z prośbą o udostępnienie mi kopii zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa z dnia 5 września 2001 r. W odpowiedzi otrzymałem pismo, w którym prokuratura pisze: W odpowiedzi na pana pismo z dnia 25 czerwca 2002 r. uprzejmie informuję, że żądany przez pana dokument w postaci doniesienia przedstawiciela Okręgowego Sztabu Wyborczego PWN z dnia 5 września, dotyczący sfałszowania podpisów na listach poparcia kandydatów Ligi Polskich Rodzin, zawiera informacje niejawne, jest objęty tajemnicą służbową, wobec czego podlega rygorom określonym w ustawie z 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych.

    Później okazało się na podstawie samego zawiadomienia, że jego autor sam przekazał ten dokument do wiadomości wszystkim środkom masowego przekazu, żeby po prostu stworzyć szum medialny.

    Pragnę dodatkowo wyjaśnić, że nie mogłem popełnić przypisywanego mi przestępstwa, skoro nie miałem nic wspólnego z listami poparcia. Nie zbierałem podpisów, jak również nie byłem pełnomocnikiem, ani też upoważnioną osobą do przekazywania list. Należy zauważyć na podstawie zebranych materiałów, że głównym celem rozpętania tego ataku na moją osobę jest podważanie zaufania do mnie jako posła.

    W tym miejscu pragnę podać krótkie uzasadnienie mego stanowiska, a mianowicie, po pierwsze, zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Komitet Wyborczy Ligi Polskich Rodzin pochodziło od osoby nieposiadającej pełnomocnictwa do działania w imieniu Komitetu Wyborczego PWN. Forma i treść tego zawiadomienia wskazują, iż jest to oficjalne pismo PWN. Zachodzi istotne podejrzenie, iż powyższego zawiadomienia nie wypisał i nie podpisał autor, lecz osoba trzecia. Byłem u grafologa i to grafolog oświadczył, że ten pan tego zawiadomienia nie podpisał. Zwróciłem się w tej sprawie do prokuratora generalnego, prosząc o wykonanie ekspertyzy grafologicznej. Chciałem to zrobić na własny koszt, lecz do dzisiaj jej nie otrzymałem. Chciałem zapłacić, zależało mi na tym, żeby sprawdził to akurat grafolog, ponieważ to jest falsyfikat - kto inny to wypisywał, a kto inny figuruje na tym liście, a jeszcze dodatkowo jest tam napisane, że jest on upoważniony, a on w ogóle nie jest upoważniony.

    Po drugie, omawiane zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa kierowane było do Okręgowej Komisji Wyborczej w Pile, co oznacza, że intencją autora było, aby sprawę tę rozpatrzyć w trybie wyborczym, to jest w świetle ordynacji wyborczej. Dobitnym potwierdzeniem intencji autora był nie tylko adres: Okręgowa Komisja Wyborcza, ale też czas - 18 dni przed datą wyborów. Kiedy to pismo zostało złożone? W czasie kampanii wyborczej. Aby nie było żadnych niejasności co do intencji autora, jest jego późniejsze wyjaśnienie z dnia 20 września 2003 r., w którym jednoznacznie stwierdził, iż PWN nie występowała do nikogo o jakiekolwiek sankcje. Sam osobiście napisał i sam się pod tym podpisał. Istotny jest tu fakt, że przewodnicząca Okręgowej Komisji Wyborczej w Pile bezprawnie, jednoosobowo, nie podejmując stosownej uchwały - ponieważ jeżeli takie zawiadomienie wpłynęło, powinna powiadomić okręgową komisję i zgodnie z art. 46 ust. 2 podjąć stosowną uchwałę, a takiej uchwały w ogóle nie ma - adresowane do tej komisji pismo skierowała do Prokuratury Rejonowej w Pile, nie powiadamiając o tym w ogóle okręgowej komisji wyborczej. Nikt z jej członków o tym nawet nie wiedział, a było to pismo kierowane nie do niej, lecz do okręgowej komisji. Przewodnicząca Okręgowej Komisji Wyborczej w Pile jest zawodowym sędzią, a więc z pewnością wiedziała, że łamie prawo wyborcze. Mając powyższe na uwadze, skierowałem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez przewodniczącą Okręgowej Komisji Wyborczej w Pile. Sprawa jest obecnie w toku. Sprawę skierowałem do prokuratury. Obecnie bada to Prokuratura Rejonowa w Złotowie.

    3. Ponadto Okręgowa Komisja Wyborcza w Pile powinna doniesienie o popełnieniu przestępstwa odrzucić z następujących powodów. Autor pisma: 1) nie był pełnomocnikiem Komitetu Wyborczego PWN, a zatem zgodnie z art. 96 i 98 Ordynacji wyborczej nie mógł go reprezentować. Tylko pełnomocnik może reprezentować komitet wyborczy, panie prokuratorze. Niech prokurator w Pile zapozna się z Ordynacją wyborczą; 2) nie był członkiem żadnej obwodowej komisji wyborczej w okręgu nr 38 w wyborach do Sejmu i do Senatu, przeprowadzonych w 2001 r.; 3) nie był ujęty w rejestrze wyborców okręgu pilskiego w czasie wyborów parlamentarnych, czyli nie było żadnych przesłanek, by to doniesienie rozpatrywać. Ponadto dołączono kserokopie list, a nie oryginały.

    Ponownie zwracam uwagę na fakt, że autor doniesienia nie był pełnomocnikiem Komitetu Wyborczego PWN, jak również nie był osobą upoważnioną do rejestracji list, za którą w doniesieniu się podawał. W związku z tym, zgodnie z Ordynacją wyborczą, nie miał mandatu do występowania w imieniu jakiegokolwiek komitetu wyborczego ani też prywatnie. To jest sfingowana sprawa.

    Informuję także, że zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wpłynęło do Okręgowej Komisji Wyborczej w Pile, a nie do prokuratury, w trakcie trwania kampanii wyborczej, i to na okręgowej komisji wyborczej ciążył obowiązek sprawdzenia rzetelności list, zgodnie z art. 149 pkt 1 Ordynacji wyborczej do Sejmu z dnia 12 kwietnia 2001 r., cytuję: W razie uzasadnionych wątpliwości co do prawdziwości danych zawartych w wykazie podpisów bądź wiarygodności podpisów okręgowa komisja wyborcza dokonuje w terminie 3 dni sprawdzenia danych bądź wiarygodności podpisów w oparciu o dostępne urzędowo dokumenty, w tym rejestry wyborców. Może nawet przesłuchiwać świadków.

    Okręgowa Komisja Wyborcza w Pile w dniu 11 sierpnia 2001 r. przyjęła i zarejestrowała listy kandydatów do Sejmu RP Ligi Polskich Rodzin bez żadnych uwag, nie podważając ich prawdziwości. Na podkreślenie zasługuje fakt, iż komisja wyborcza nie działała pochopnie, lecz sprawdzała listy przez 4 godziny, w składzie 6 sędziów. Komisja nie miała żadnej uwagi i naprawdę solidnie pracowała. Byłem zdziwiony, że komisja tak długo pracuje nad tymi listami.

    4. Autor powyższego doniesienia załączył jako dowody kserokopie sfałszowanych list poparcia kandydatów na posłów do Sejmu RP PWN. To są sfałszowane kserokopie list PWN i na podstawie sfałszowanych list wszczęto postępowanie. To do obowiązków prokuratora należy sprawdzenie, co ma. Informację tę pani przewodnicząca potwierdziła w prokuraturze. Fakt ten - odnośnie do tych fałszerstw, że listy Polskiej Wspólnoty Narodowej są sfałszowane - podany był publicznie w prasie lokalnej przez przewodniczącą Okręgowej Komisji Wyborczej w Pile. I o tym wiedział prokurator. Wiedział, bo wszyscy wiedzieli, tylko nic nie robił. Informację tę ww. pani potwierdziła w prokuraturze podczas przesłuchania. Jest dowód w postaci przesłuchania, że to są sfałszowane listy Polskiej Wspólnoty Narodowej.

    W sprawie sfałszowania powyższych list złożyłem zawiadomienie do prokuratury. Jeżeli prokuratura przyjęła doniesienie ze sfałszowanymi kserokopiami list PWN i, jak dziś twierdzi, listy te traktowała jako materiał porównawczy, to logiczne jest, że należało zabezpieczyć oryginały tych list. W przypadku bowiem gdyby analiza porównawcza list okazała się pozytywna, w sytuacji posiadania kserokopi list nie byłoby dowodów. Ooważne wątpliwości budzi fakt, skąd prokurator wiedział, że wynik analizy będzie negatywny. Odpowiedź nasuwa się sama: albo prokurator wiedział, że doniesienie jest fikcją, albo z góry zaplanował inwigilację Ligi Polskich Rodzin i to doniesienie posłużyło tylko do zatrzymania list Ligi Polskich Rodzin.

    Trzecią wersją jest jeszcze poważne zaniedbanie obowiązków służbowych przez prokuratora prowadzącego. Szczególnie bulwersujące jest to, że do dzisiaj jednostki nadzorujące działanie prokuratury w pokrętny sposób tłumaczą fakt rażących błędów prokuratora prowadzącego, starając się nie zauważyć logicznego ciągu zdarzeń, jakie następowały po doniesieniu. W wyraźny sposób widać, że cały czas dokonywana jest manipulacja. I tak:

    1) podczas przesłuchania przedstawiciela PWN ten wręcz proponował prokuratorowi dostarczenie oryginałów list. Proponował prokuratorowi, że przyniesie swoje oryginały list. Prokurator mimo to nie chciał oryginałów list. Należy domniemywać, że wiedział, iż listy PWN były sfałszowane, i śledztwo musiałby umorzyć. Gdy podnoszę ten zarzut, spotykam się ze strony prokuratury z odpowiedzią, że zapadły prawomocne decyzje o umorzeniu dochodzenia w sprawie sfałszowania ich list poparcia, mimo że nawet nie przesłuchano ani jednej osoby, która znalazła się na listach PWN. Jednostki nadrzędne prokuratury nie podają tego, że to sam prokurator prowadzący stworzył warunki do umorzenia postępowania wobec PWN poprzez niezabezpieczenie oryginałów ich list poparcia. Co gorsza, nie są wyciągane konsekwencje w stosunku do prokuratora, który nie dopełnił swoich obowiązków,

    2) to na prokuratorze prowadzącym sprawę ciąży obowiązek niezwłocznego zabezpieczenia oryginałów list - jest termin, panie prokuratorze, 5 dni, zgodnie z K.p.k., a do tej pory, dopiero po roku zapytał, gdzie są oryginały - zważywszy na fakt publicznej wypowiedzi w prasie przewodniczącej Okręgowej Komisji Wyborczej w Pile, która stwierdziła, że na listach poparcia PWN fałszerstwo goni fałszerstwo. Śledząc działania przewodniczącej Okręgowej Komisji Wyborczej w Pile i prokuratury, trzeba podkreślić dalsze nadużycie w trybie postępowania tych organów. Mianowicie przekazując doniesienie do prokuratury bez jej uprzedzenia o wiadomych fałszerstwach, przewodnicząca świadomie dopuściła, aby prokuratura posłużyła się tymi listami, czym ona i prokuratura naruszyli art. 234 i 235 K.k., panie prokuratorze, w powiązaniu z art. 304 i 305 K.p.k. Takich ma pan pracowników.

    5. Przekazanie list poparcia kandydatów na posłów do Sejmu RP z Okręgowej Komisji Wyborczej nr 38 w Pile do Prokuratury Rejonowej w Pile odbyło się niezgodnie z prawem, ponieważ po wyjęciu ich z kopert były kserowane bez udziału prokuratora i nie wiadomo, kiedy prokurator je otrzymał, ponieważ wyszedł. Róbcie sobie z tymi listami, co chcecie. To tak, jakby magazynierowi kazać otworzyć magazyn, a później go rozliczać.

    6. Policja i prokuratura sprawdzały listy poparcia kandydatów na posłów do Sejmu Ligi Polskich Rodzin na podstawie - niech pan słucha - nieuwierzytelnionych i nieparafowanych kserokopii przez osoby przesłuchiwane. Nieuwierzytelnionych i nieparafowanych kserokopi przez osoby przesłuchiwane, czyli można było natworzyć tych list, mając obecnie do dyspozycji takie techniki, jakie są: skanery. Można różne rzeczy robić, pokazując kserokopie. Jaki to jest dowód? Śmiechu warte. Parafowanie czy też podpisywanie przez świadków okazywanych list powinno być przeprowadzone ze względu na rzetelność materiału dowodowego, albowiem uniemożliwiłoby to późniejszą zamianę list oraz identyfikację, że ta, a nie inna lista była podstawą do sporządzania protokółu z przesłuchania świadka, czyli powinny być parafowane, jeżeli były przesłuchiwane osoby na podstawie ksero. Nawet mam oświadczenia ludzi, którzy chcieli parafować, ale im policjant nie pozwolił. Nie będę już tutaj mówił, o co chodzi. Jakich pan ma prokuratorów, to już niech pan sam rozstrzygnie. Jednostki nadrzędne prokuratur nie podają tego. Chciałem nadmienić, że kserokopie dokumentów nie spełniają walorów dowodowych, i o tym pan dokładnie wie, panie prokuratorze.

    7. Istotne w tej sprawie jest też to, że Policja naruszyła przepisy ustawy o ochronie danych osobowych, gdyż, pokazując każdorazowo świadkom całą listę, udostępniała dane osobowe z listy poparcia Ligi Polskich Rodzin bez zgody osób, czyli naruszyła ustawę.

    8. Wzory list poparcia kandydatów na posłów zgłaszanych przez Komitet Wyborczy Ligi Polskich Rodzin były powszechnie dostępne, ponieważ drukowano je w ogólnopolskiej prasie. Część z nich po podpisaniu przekazywana była bezpośrednio na adres komitetu wyborczego w Warszawie. Jednocześnie przypominam, że Ordynacja wyborcza nie obliguje komitetów wyborczych do weryfikacji tych list, lecz zadanie to przypisała okręgowej komisji wyborczej.

    9. Z zebranych dowodów jednoznacznie wynika, że nieprawdziwe jest twierdzenie prokuratora krajowego Karola Napierskiego przed Komisją Regulaminową i Spraw Poselskich odnośnie do mojej osoby. Cytuję ze stenogramu z posiedzenia tej komisji w dniu 13 sierpnia, w którym ja oczywiście nie uczestniczyłem. Strona 15: w okresie od 25 czerwca 2001 r. do 11 sierpnia 2001 r., w związku z wyborami do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, działając z z góry powziętym zamiarem.

    Uzasadniam to następująco: Dopiero od 1 lipca 2001 r. Liga Polskich Rodzin zwołała konwencję wyborczą, na którą zaprosiła sympatyków z całej Polski, dopiero 1 lipca. 4 lipca pełnomocnikiem Komitetu Wyborczego Ligi Polskich Rodzin został Marek K.

    W lipcu 2001 r. Komitet Wyborczy Ligi Polskich Rodzin wielokrotnie zamieszczał w ogólnopolskiej prasie wzory druków swoich list poparcia, apelując o ich podpisywanie i przekazywanie na adres w Warszawie do końca lipca 2001 r. Listy te napływały. Jaki ja miałem wpływ? Komitet Wyborczy Ligi Polskich Rodzin nie posiadał swoich struktur w okręgu wyborczym nr 38 w Pile i dopiero w dniu 8 sierpnia 2001 r. w Warszawie wystawiono upoważnienie na Marię S. do zarejestrowania kandydatów na posłów w okręgu pilskim, a otrzymała je 11.11., zostały doręczone do okręgowej komisji te listy. Kiedy to można było sfałszować?

    10. W stenogramie z posiedzenia z dnia 13 listopada br. Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich na stronie 21 zawarta jest nieprawdziwa wypowiedź prokuratora, tego sławetnego Lecha F. z Piły. Cytuję: a w tym przypadku Marię S. - z tego powodu, że były one pełnomocnikami komitetu i miały wykazać, kto jeszcze był członkiem komitetu. Wypowiedź ta wprowadziła w błąd komisję. Maria S. nie była pełnomocnikiem, a jedynie osobą upoważnioną do rejestracji list kandydatów na posłów w okręgu wyborczym. Poświadczył po prostu nieprawdę.

    Jak podałem wyżej, w pkt. 9, Liga Polskich Rodzin nie miała w okręgu pilskim swoich struktur, a więc nie było w ogóle komitetu wyborczego.

    Ponownie należy podkreślić naruszenie prawa ze strony organów, które są zobowiązane do kontrolowania i egzekwowania tego prawa, a mianowicie: Prokurator Prokuratury Rejonowej w Pile i jego zastępca oraz przewodnicząca okręgowej komisji wyborczej w Pile, wiedząc z informacji publicznej podawanej przez prasę, że listy poparcia kandydatów na posłów do Sejmu RP PWN są sfałszowane, nie podjęli żadnych działań, czym naruszyli art. 304 i 305 Kodeksu postępowania karnego, oraz, posługując się sfałszowanymi listami w celu oskarżenia, naruszyli art. 234 i 235 Kodeksu karnego. Działania zostały podjęte dopiero w maju 2002 r., gdy złożyłem doniesienie na Polską Wspólnotę Narodową. Mimo to nie przesłuchano ani jednej osoby figurującej na liście, a sprawcy fałszerstw mieli dany długi czas na pozbycie się materiałów dowodowych, tj. oryginałów ich list poparcia. Listy te, według Leonarda W., zostały spalone w piecu. Obecnie prokurator Lech F. wszystko tłumaczy tym, że prowadzone było postępowanie i że zostało zgodnie z prawem umorzone. Milczy jednak (a nadzór prokuratorski jest ślepy), że to prokurator Lech F. nie podjął śledztwa z urzędu w momencie upublicznienia informacji o fałszerstwach na listach Polskiej Wspólnoty Narodowej i nie zabezpieczył oryginałów list.

    Narzucają się pytania do pana prokuratora Lecha F.: Dlaczego nie wszczął niezwłocznie śledztwa, wiedząc o sfałszowanych listach poparcia PWN? Czy otrzymał kiedykolwiek zawiadomienie od pani przewodniczącej okręgowej komisji wyborczej w Pile o sfałszowanych listach poparcia PWN? Skąd wzięła się w aktach data 25 czerwca jako początek mojej przestępczej działalności?

    W świetle powyższych faktów można podejrzewać, że była to z góry zaplanowana inwigilacja Ligi Polskich Rodzin. Podkreślam także, że Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu już wcześniej odrzuciła wniosek prokuratora okręgowego o uchylenie mi immunitetu, argumentując, że należy przesłuchać wszystkie osoby, których nazwiska znalazły się na listach poparcia dla LPR, o czym dowiedziałem się z prasy. Wiem, że i obecnie nie przesłuchano wszystkich osób. Mimo to wniosek znalazł się w Sejmie.

    W świetle powyższego chcę podkreślić z całą mocą, że nie znajduję uzasadnienia dla pozytywnego zaopiniowania tego wniosku, z tego względu, że prokuratura nawet nie przedstawiła imiennego wykazu nieprzesłuchanych świadków.

    Pragnę podkreślić ważną rolę pań i panów posłów w tej sprawie. Proszę nie umywać rąk, tak jak to zrobił Piłat, ale proszę podjąć rzeczową..., zastanowić się nad uchylaniem.

    Wysoka Izbo! Mając na uwadze podaną wyżej argumentację prawną oraz przedstawione dowody w tej sprawie, wnoszę ponownie o:

    1) oddalenie wniosku prokuratora rejonowego Prokuratury Rejonowej w Pile, rekomendowanego przez prokuratora generalnego, o pozbawienie mnie immunitetu poselskiego, ze względu na niepopełnienie przestępstwa z mojej strony, jak również na rażące błędy popełniane podczas prowadzenia dochodzenia;

    2) uchwalenie ustawy przez Sejm z delegacji zawartej w art. 105 ust. 6 konstytucji w związku z art. 231 ust. 1 konstytucji w zakresie szczegółowych zasad pociągania posłów do odpowiedzialności karnej oraz trybu postępowania, co musi określić ustawa.

    Moje stanowisko nie jest podyktowane uchylaniem się przeze mnie od udowadniania swojej niewinności przed sądem, lecz wynika z ochrony mnie jako posła przed zemstą polityczną miejscowego układu.

    Przed wyborami parlamentarnymi byłem dyrektorem oddziału ZUS w Pile i złożyłem ok. 90 doniesień o przestępstwach na terenie objętym zakresem działania oddziału. Nie podlega też dyskusji kwestia, że moja działalność w ZUS naruszyła interesy ważnych osobistości życia gospodarczego, politycznego, samorządowego i rządowego. Fakty te przemawiały za tym, aby postępowanie w sprawie rzekomych fałszerstw list powierzyć jednostce spoza woj. wielkopolskiego. Nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie, prokuratorzy nadrzędni bagatelizowali moje wnioski i zgłaszane uwagi na temat osobistego zaangażowania prokuratorów itd.

    Najbardziej bulwersująca jest sprawa, którą podniosłem wcześniej, podczas moich oświadczeń w Sejmie na temat powiązań prokuratorów z pospolitymi przestępcami. Znajdują się one na mojej stronie internetowej i proszę o zapoznanie się z nimi. Są to cztery oświadczenia i proszę je przejrzeć. Pan prokurator będzie dokładnie wiedział, jaką ma szefową prokuratury w Pile i jakiego ma zastępcę. Tam jest wszystko napisane. Ze względu na krótki czas nie chciałbym zanudzać wszystkich i jeszcze raz o tym mówić.

    Na koniec swojego wystąpienia pragnę poinformować, że to wystąpienie oraz mojego obrońcy - posła, adwokata, dr. Bohdana Kopczyńskiego - na posiedzeniu Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskch upubliczniłem w Internecie na swojej stronie: www.skowyra.div.pl. Wszyscy państwo możecie się z tym zapoznać wraz z oświadczeniami. Znajdują się tam też pisma... prokurator stwierdzający współgranie prokuratorów z przestępstwami. Tak więc to wszystko już upubliczniłem co najmniej kilka miesięcy temu. Nic się nie dzieje w tej sprawie. Dziękuję za uwagę.


Powrót Przebieg posiedzenia