4 kadencja, 27 posiedzenie, 2 dzień - Poseł Jacek Protasiewicz

4 kadencja, 27 posiedzenie, 2 dzień (24.07.2002)


6 punkt porządku dziennego:
Informacja o dotychczasowych pracach Konwentu Europejskiego (druki nr 704 i 748).


Poseł Jacek Protasiewicz:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Debatujemy dzisiaj nad informacją o pracach Konwentu Europejskiego, a w tym kontekście nad przyszłością Unii Europejskiej oraz, co nas szczególnie absorbuje, a nawet emocjonuje, naszą polską oceną planowanych reform Unii Europejskiej. Bardzo dobrze, że taka debata się odbywa tuż po zakończeniu pierwszej części obrad Konwentu, w tzw. fazie słuchania, aczkolwiek podzielam opinię już tu wyrażoną, że źle się stało, że nie odbyliśmy podobnej debaty przed rozpoczęciem prac Konwentu.

    Przyszłość Unii Europejskiej i miejsce Polski w zmieniającej się Europie to bardzo ważny temat do dyskusji. W wielu wypowiedziach, których tu wysłuchaliśmy z należytą powagą, podejmowano tę tematykę. Niektórzy, do tego powoli zresztą przywykamy, traktują Unię Europejską i jej bliskie przeobrażenia niemal jak diabelski spisek Zachodu, mający na celu zniszczenie lub przynajmniej skolonizowanie Polski.

    Padło tu stwierdzenie, że słuchaliśmy europejskiego bełkotu. Bez wątpienia słuchaliśmy również bełkotu antyeuropejskiego. Jak inaczej bowiem nazwać argumenty przedstawiciela Ligi Polskich Rodzin o tym, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej wyludnią się nasze miasta i wioski, rodacy masowo wyjadą na Zachód, a Polska zostanie skolonizowana. Czy jest poważny głos polityka uważającego się za patriotę, przekonanego o sile polskiej tradycji, ale i ogromnej przedsiębiorczości współczesnych Polaków? Przyjmuję, że to był argument użyty bez należytego przemyślenia, inaczej musiałbym przyjąć, że Liga Polskich Rodzin nie wierzy w Polaków i moc naszej tożsamości ukształtowanej w wielowiekowej historii, bogatej także w tragiczne dowody przywiązania Polaków do ojczyzny.

    (Poseł Antoni Stanisław Stryjewski: Już dawno panu mówiłem, żeby się pan przeprowadził, dołożę do biletu, idź pan tam.)

    Jak można, argumentując przeciwko Unii Europejskiej, straszyć utratą suwerenności w dziedzinie moralności i kultury, skoro te obszary znajdują się w wyłącznej kompetencji państw narodowych i Konwent to potwierdza. No chyba, że chodzi panu posłowi Giertychowi o autentyczną dominację w Unii Europejskiej wzorców antycznej kultury greckiej. Zapytam: czy także ze swobodą obyczajową typową dla starożytnych?(Oklaski)

    Jak można wreszcie, argumentując przeciwko Unii Europejskiej, opierać się wyłącznie na deficycie w handlu zagranicznym? A ponad 50 mld dolarów inwestycji zagranicznych, które wpłynęły do Polski w ostatnim dziesięcioleciu, w większości z obszaru Unii Europejskiej, to już nie jest argument? Ten argument się pomija?

    I wreszcie jak można straszyć superpaństwem, jako przedmiotem prac i zainteresowania Konwentu, skoro w podstawowym dla Konwentu dokumencie o przyszłości Unii Europejskiej, jest to deklaracja podjęta przez Radę Europejską w Laeken, w rozdziale dotyczącym oczekiwań obywateli Europy wyraźnie się stwierdza: Dobre rządzenie to otwieranie nowych możliwości, a nie narzucanie kolejnych ograniczeń. Obywatele chcą rezultatów, lepszych odpowiedzi na praktyczne wymagania, a nie europejskiego superpaństwa.

    I na koniec pozwólcie państwo, że zacytuję jednego ze znaczących hierarchów Kościoła katolickiego, który bardzo często cytowany jest w jednej z telewizji dostępnej również w hotelu sejmowym: Jeśli nie Unia, to co? Władywostok? Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Powrót Przebieg posiedzenia