3 kadencja, 54 posiedzenie, 1 dzień (07.07.1999)
2 punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o działach administracji rządowej oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1116 i 1155).
Poseł Sprawozdawca Jan Rokita:
Dziękuję paniom i panom posłom oraz rządowi, zwłaszcza że mam w imieniu Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych złożyć Izbie sprawozdanie o ustawie, która, jak państwo wiecie, nosi dość abstrakcyjną nazwę - o działach administracji rządowej - natomiast jest, jak wiadomo, ustawą o organizacji i naprawie struktury wewnętrznej Rady Ministrów. Taki jest sens tej ustawy, dlatego też sprawozdanie dotyczyć będzie kwestii organizacji rządu polskiego.
Chcę, proszę państwa, powiedzieć o kilku sprawach, które stały się przedmiotem decyzji komisji, a które wydają się istotne do wskazania, niezależnie od tego, że Wysoka Izba otrzymała, rzecz jasna, pisemne sprawozdanie o ustawie w druku nr 1155.
Sprawa pierwsza to kompetencyjny podział Rady Ministrów na poszczególne działy, innymi słowy odpowiedź na pytanie o to, jak zorganizowana ma być od strony kompetencyjnej Rada Ministrów. Chcę w tej sprawie zwrócić uwagę Izby na cztery istotne decyzje, które proponuje komisja. Po pierwsze, komisja proponuje, iżby zlikwidować w dotychczasowym kształcie dział: kultura, i w to miejsce wprowadzić dział, który nazywa się w myśl projektu przedkładanego Izbie: ˝kultura i ochrona dziedzictwa narodowego˝, a jest w istocie rzeczy pomysłem na nowe czy o nowym charakterze ministerstwo w strukturze rządu polskiego, ministerstwo, które wzięłoby na siebie ciężar odpowiedzialności za podtrzymywanie i rozpowszechnianie polskiej tradycji państwowej i narodowej, ochronę polskiej tradycji, ochronę miejsc pamięci narodowej, pomników zagłady, cmentarzy wojskowych - całą tę sferę działania, za którą państwo jest w najwyższym stopniu odpowiedzialne, z czego jednak, można powiedzieć, po 1989 r. nigdy się dostatecznie nie wywiązywało. A to z tego powodu, że nie było w gruncie rzeczy ministra, instytucji publicznej, takich jakie mają inne cywilizowane narody świata, odpowiedzialnych za to, ażeby istniała państwowa ochrona tradycji narodu i państwa polskiego. Ten nowy dział ma się dość istotnie różnić od działu: kultura, ponieważ jego zadaniem nie ma być - tak jak do tej pory ministerstwa kultury - rozdzielanie pieniędzy pomiędzy poszczególne teatry i muzea, tym bowiem mogłoby się przecież zajmować jakieś ciało społeczne, zresztą wielu postulowało, ażeby takie ciało powstało, a ministerstwo kultury uległo likwidacji. Proponujemy zatem, ażeby ten nowy dział, to nowe w tym przypadku niewątpliwie ministerstwo, stał się poważną instytucją komasującą w swoim ręku całość odpowiedzialności za takie właśnie sfery, jak działalność Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, jak odpowiedzialność za ochronę zbioru archiwalnego, jak odpowiedzialność za konserwację zabytków i tak dalej, i tak dalej. Innymi słowy, w tej materii Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych proponuje pewne istotne, jakościowe przekształcenia.
Drugi dział, na który chciałbym zwrócić uwagę, to nowy dział, proponowany przez Komisję Administracji i Spraw Wewnętrznych, który nazywamy: ˝rozwój regionalny˝. Państwo zdają sobie doskonale sprawę z tego, że po stworzeniu samorządu wojewódzkiego i po skoncentrowaniu w nim odpowiedzialności za rozwój regionalny istnieje konieczność sformułowania odpowiedzi, gdzie jest umiejscowiony rządowy partner wszystkich szczebli samorządu, a zwłaszcza samorządu wojewódzkiego w kwestiach związanych z rozwojem regionalnym. Gdzie jest ten podmiot, który będzie odpowiedzialny za to chociażby, ażeby Rada Ministrów otrzymywała plany rozwoju regionalnego w poszczególnych sektorach czy też w poszczególnych przedziałach terytorialnych państwa. Gdzie jest ten podmiot, który będzie negocjował z samorządami wojewódzkimi kontrakty regionalne, jakie przewiduje przyjmowany w tych dniach rządowy projekt ustawy o wspieraniu rozwoju regionalnego. Gdzie wreszcie jest ten podmiot rządowy, który będzie w najbliższych latach coraz ważniejszym partnerem dla Komisji Europejskiej w negocjacjach w sprawach funduszy przedakcesyjnych, a następnie funduszy strukturalnych, które w najbliższych latach coraz większym strumieniem będą napływać do Polski. Jak wiadomo, w tej sprawie udziela się dzisiaj w debatach różnych odpowiedzi. Można powiedzieć, że z grubsza rzecz biorąc istnieją dwie koncepcje kształtowania struktury państwa w tej dziedzinie. Koncepcja sektorowa, w myśl której odpowiedzialność w tej materii ma spoczywać na poszczególnych ministrach (czyli swoje robi minister od szkół, swoje minister od rolnictwa, swoje minister od gospodarki, swoje minister od czegoś jeszcze innego), i koncepcja terytorialna, w myśl której istotnym podmiotem polityki regionalnej są samorządy województwa, a ich partnerem w Radzie Ministrów jest jeden, bardzo istotny minister odpowiedzialny za rozwój regionalny.
Komisja opowiedziała się bardzo zdecydowanie za tezą o wyższości terytorialnej koncepcji rozwoju regionalnego nad branżową. Koncepcja terytorialna, tzn. taka, która uznaje za podmiot kluczowy dla polityki regionalnej w strukturze państwa samorząd, a nie resortową administrację centralną. W związku z tym proponujemy, aby powstał dział: rozwój regionalny, a premier powierzył któremuś z obecnych albo nowych ministrów kierowanie i nałożył odpowiedzialność za ów rozwój regionalny, a wówczas ów minister, właściwy w tej dziedzinie, stałby się głównym partnerem samorządu terytorialnego w kwestiach rozwoju regionalnego, a co za tym idzie, prowadziłby także negocjacje współpracy z organizacjami zrzeszającymi jednostki samorządu terytorialnego, czyli organizacjami zrzeszającymi gminy, powiaty, a w przyszłości może i województwa. Właśnie ten minister prowadziłby z nimi negocjacje, zawierał umowy, był w pewnym sensie także ministrem odpowiedzialnym za państwową rządową politykę względem jednostek samorządu terytorialnego. To jest w istocie rzeczy nowa propozycja, jeśli chodzi o strukturę administracji centralnej. Jest to propozycja o tyle istotna, że wytycza bardzo zdecydowaną opcję, pewną drogę, sposób myślenia w kwestii metody prowadzenia polityki regionalnej państwa, drogę opierającą się na zasadzie terytorialnej, a nie na zasadzie branżowej, czyli drogę idącą w duchu ustaw decentralizacyjnych, przyjmowanych przez Izbę w ciągu ubiegłego roku.
Chcę także zwrócić uwagę na dział trzeci: administracja publiczna, w którym komisja proponuje Wysokiej Izbie pewne istotne decyzje. Jak można było zauważyć w ostatnich tygodniach, opinię publiczną, media, świat polityczny tak naprawdę najbardziej interesuje, czy dział: administracja publiczna ma być połączony w ręku jednego ministra z działem: sprawy wewnętrzne, czy też nie. Nie to jest przedmiotem decyzji komisji, a także nie to jest przedmiotem decyzji Wysokiej Izby. Nie wydaje się to notabene sprawą najistotniejszą dla całej tej kwestii. To, co proponujemy, to pewna zupełnie nowa organizacja działu: administracja publiczna. Dział ten bowiem bez względu na to, czy w przyszłości znalazłby się w ręku odrębnego ministra, czy nadal byłby łączony z działem: sprawy wewnętrzne w ręku jednego ministra, powinien zostać z jednej strony dość istotnie rozbudowany, jeśli chodzi o szczegółowość zakresu swojego działania, swoich kompetencji, z drugiej zaś strony powinien zostać inaczej wewnętrznie zorganizowany. Ta rozbudowa polega na tym, iż minister właściwy w tej dziedzinie miałby - zgodnie z propozycją komisji - bardzo sprecyzowaną odpowiedzialność w dziedzinie organizacji struktur administracji publicznej, organizacji urzędów administracji publicznej oraz procedur administracyjnych. Innymi słowy ma się pojawić minister odpowiedzialny za polską politykę administracyjną, której tak naprawdę po 1989 r. nikt prawie nie prowadził, odpowiedzialny np. za to, jak mają być wewnętrznie zorganizowane, etatyzowane, podzielone kompetencyjnie, w jakim stopniu mają być zdecentralizowane urzędy administracji rządowej zarówno na poziomie centralnym, jak i na poziomie terenowym, czyli urzędy związane bezpośrednio z rządem i urzędy administracji rządowej w terenie, czyli urzędy wojewódzkie. Także ten minister (czy ten dział) ma mieć jasno sprecyzowaną pełną odpowiedzialność za prowadzenie jakichkolwiek dalszych przeobrażeń i reform administracyjnych w państwie. Do tej pory, jak wiadomo, historia reform koncentrowała się wokół pełnomocników różnych funkcji doraźnych powoływanych w tej dziedzinie, sporów kompetencyjnych, także o to, kto w istocie rzeczy ma je prowadzić. Komisja proponuje, ażeby tę sprawę rozstrzygnąć raz na zawsze i ażeby w ręce jednego ministra oddać odpowiedzialność za bieżącą obserwację tego, jak zorganizowana jest w Polsce administracja - czy ona dobrze służy obywatelowi, czy nie - żeby było wiadomo, do kogo zwracać się w kwestiach związanych ze złą organizacją takiego czy innego urzędu albo ze złym funkcjonowaniem takiej czy innej administracyjnej procedury. Ale, jak mówię, wewnętrzna organizacja tego działu ma się o tyle zmienić, że zasadniczą część jego funkcji ma przejąć z ministerstwa Główny Urząd Administracji Publicznej, który komisja proponuje powołać od 1 lipca przyszłego roku, czyli od połowy roku 2000, i który powinien stać się profesjonalnym, fachowym, uwolnionym od prawa łupu politycznego organem trwale nadzorującym stan polskiej administracji. Oczywiście urząd ten byłby umieszczony wewnątrz działu i byłby w związku z tym podległy ministrowi.
Chodzi natomiast o to, ażeby te sprawy wyłączyć z departamentów dotychczasowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które zresztą w znacznej mierze jest ministerstwem mundurowo-policyjnym. Chodzi o to, ażeby stworzyć na przyszłość profesjonalny urząd, profesjonalną instytucję do tego celu, ponieważ administracja jest takim działem czy takim zakresem państwowej odpowiedzialności, której nie można zostawiać ani politykom, ani tym bardziej policjantom, co w obecnym ukształtowaniu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji często ma miejsce. Innymi słowy, komisja proponuje w tej materii dość daleko idące przekształcenia w tym dziale, które by umożliwiły sprofesjonalizowanie odpowiedzialności za stan polskiej administracji.
Wreszcie po czwarte, chcę zwrócić uwagę Wysokiej Izby na jeden istotny element przekształceń w dziale sprawy wewnętrzne. Komisja mianowicie proponuje, żeby ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych powierzyć pewną szerszą, ponadresortową odpowiedzialność w dziedzinie koordynacji zwalczania przestępczości. Wiadomo, że dzisiaj kwestia bezpieczeństwa obywateli, kwestia bandytyzmu staje się jednym z najbardziej fundamentalnych społecznych problemów, jednym z tych problemów, z którymi kolejne rządy nie do końca umieją sobie poradzić. Diagnoza formułowana przez komisję w tej materii jest taka, że jedną z przyczyn tego jest niedostatek uprawnień koordynacyjnych ministra spraw wewnętrznych w tej dziedzinie. Niedostatek powodujący, że inne ministerstwa w tej materii mogą prowadzić politykę samoistną, że inne służby działające w zakresie odpowiedzialności za bezpieczeństwo czy zwalczające bandytyzm, zwalczające przestępczość, podporządkowane innym ministrom - a są przecież takie służby i w Ministerstwie Finansów, i w innych resortach - są w istocie rzeczy całkowicie wyjęte spod pewnej jednolitej polityki, którą powinien prowadzić jeden minister.
Niedostateczny stopień tej koordynacji jest, zdaniem komisji, jedną z przyczyn trudności prowadzenia oczekiwanej przez Sejm i formułowanej wielokrotnie w uchwałach Sejmu państwowej polityki w dziedzinie bezpieczeństwa, którą powinien formułować, tak uważamy, minister właściwy do spraw wewnętrznych. Stąd pewna propozycja ekstraordynaryjnego poszerzenia uprawnień tegoż ministra o odpowiedzialność w dziedzinie koordynacji zwalczania przestępczości - bez względu na to, w jakim ministerstwie znajdują się służby odpowiedzialne za walkę o stan praworządności w państwie.
Proszę państwa, to jest jedna, najbardziej fundamentalna kwestia, która tak naprawdę budziła najwięcej kontrowersji. W owych działach proponujemy jeszcze rozmaite inne drobniejsze przesunięcia - te cztery wydają mi się najbardziej istotne, dlatego pozwoliłem sobie powiedzieć o nich Wysokiej Izbie.
Chcę w swoim sprawozdaniu zwrócić jeszcze uwagę na kilka innych kwestii, które nie dotyczą bezpośrednio struktury organizacyjnej rządu czy struktury organizacyjnej działów administracji rządowej, ale wydają się istotne dla tej nowelizacji. Proszę pozwolić mi powiedzieć bardzo krótko tylko o czterech takich sprawach.
Po pierwsze, komisja proponuje Izbie, iżby określić jasno, jaki zakres urzędów publicznych ma być bezpośrednio związany z prezesem Rady Ministrów, i wskazać kryteria, wedle których ma nastąpić ten związek.
Otóż propozycja, którą formułujemy, sprowadza się do takiego oto rozumowania: każdy urząd centralny zajmujący się stosowaniem prawa albo jego egzekucją powinien mieć swojego ministra, który go politycznie nadzoruje i odpowiada za jego pracę przed parlamentem. Nie może być takiego urzędu, za którego pracę nie odpowiadałby żaden minister. Jeśli na przykład poseł czy obywatel chce się dowiedzieć w parlamencie czegoś o funkcjonowaniu danego urzędu, chce złożyć skargę na jego działanie, to musi być wiadomo, który minister jest politycznie odpowiedzialny za tę sprawę. Musi być wiadomo, który minister ma stanąć na tej trybunie i się tłumaczyć z pracy tego urzędu, bez względu na to, gdzie w Polsce jest on ulokowany. Nie ma takiego urzędnika, za którego pracę nie ponosiłby odpowiedzialności któryś z ministrów. Tak być musi, ażeby istniała polityczna odpowiedzialność Rady Ministrów za pracę administracji.
Ale jest pewien typ urzędów - a mówiąc precyzyjniej, komisja powiada, że są dwa typy urzędów - za które bezpośrednią odpowiedzialność powinien ponosić premier. Czyli jeśli tam się coś źle dzieje, to na tej trybunie, żeby się tłumaczyć, stawać musi bezpośrednio premier. Oczywiście nie mogą to być urzędy byle jakie, to znaczy nie może być tak, że za pracę urzędów niemających fundamentalnego znaczenia dla państwa (czasami ważnych, ale niemających fundamentalnego znaczenia), ma odpowiadać bezpośrednio premier, tak jak to bywało do tej pory, kiedy premier nadzorował, wielokrotnie fikcyjnie, bardzo wielką liczbę błahych urzędów.
Komisja zatem proponuje, ażeby te urzędy, które będzie nadzorował premier, skoncentrowane były w dwóch grupach i ażeby w obecnej strukturze urzędów centralnych było ich w sumie 8. Pierwsze to te, które są de facto pewnym istotnym narzędziem zwierzchnictwa premiera nad Radą Ministrów i ministrami oraz całą administracją, czyli te, które są bepośrednim narzędziem władzy premiera nad państwem. Powiadamy, że do tej kategorii należą dzisiaj: Urząd Służby Cywilnej, który tak naprawdę w ręku premiera daje możliwość istotnego wpływania na politykę kadrową w poszczególnych ministerstwach; Urząd Zamówień Publicznych, który ogranicza władzę ministrów nad pieniędzmi publicznymi; Urząd Ochrony Państwa, który winien być źródłem informacji bezpośrednio dla prezesa Rady Ministrów, i po czwarte - w przyszłości, w nieodległej zapewne przyszłości, kiedy będziemy o tej sprawie decydować, aczkolwiek tego jeszcze w tej ustawie nie ma - urząd zajmujący się problematyką kryzysów w państwie i zarządzaniem w sytuacjach kryzysowych. Ten urząd, taki jaki będziemy tworzyć zapewne w nieodległej przyszłości, wedle tej koncepcji miałby zostać związany także z prezesem Rady Ministrów, ale ponieważ go jeszcze nie ma, ta ustawa o tym nie przesądza.
Typ drugi to urzędy, które nadzorują bezpośrednio pewne bardzo ważne, newralgiczne obszary rynku, zwłaszcza rynku kapitałowego. Są to urzędy, które powinny być niezależne od ministrów resortowych, ponieważ często mają oni yzację przedsiębiorstw - bardzo istotne interesy w tych urzędach, w żadnym wypadku nie powinni więc mieć możliwości wydawania im jakichkolwiek politycznych poleceń. Są to takie urzędy, jak: Komisja Papierów Wartościowych i Giełd; Państwowy Urząd Nadzoru Ubezpieczeń; Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi i Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych. Proszę zwrócić uwagę, że każdy z tych urzędów w istocie rzeczy pełni funkcję regulatora i nadzorcy dla bardzo ważnego obszaru rynku, z reguły rynku kapitałowego. Innymi słowy odpowiada, mówiąc ludzkim językiem, za to, ażeby potężnymi transzami publicznych pieniędzy gospodarowano w sposób właściwy, ażeby ich nie rozkradano i żeby nimi gospodarowano w interesie publicznym.
Uważamy, że w tej dziedzinie jest bardzo ważne, żeby odpowiedzialny za to był bezpośrednio premier.
Co jeszcze jest bardzo istotne, to to - jest tutaj minister szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - że komisja oczekuje, jeśli Izba taki model zaakceptuje, że prezes Rady Ministrów, z pomocą szefa kancelarii premiera, doprowadzi do faktycznej, a nie tylko iluzorycznej kontroli premiera nad tymi urzędami, doprowadzi do tego, ażeby te urzędy stały się faktycznym, a nie tylko iluzorycznym narzędziem w ręku prezesa Rady Ministrów, a nie kogokolwiek innego. Chodzi o to, ażeby te urzędy zostały bardzo mocno związane z aparatem kancelarii premiera i były skutecznym instrumentem w ręku prezesa Rady Ministrów, nikogo innego, ażeby były istotnym gwarantem ważnej pozycji prezesa Rady Ministrów w państwie.
O trzech jeszcze sprawach; najpierw o centrum legislacyjnym. Nie będę wracał szczegółowo do tej kwestii, bo mówiłem o niej przy okazji pierwszego czytania projektu tej ustawy. Przypomnę tylko, że komisja podzieliła pogląd wnioskodawców, że centrum legislacyjne jest potrzebne, że tego typu instytucja winna zapewnić lepszą jakość i wyższy standard polskiego prawodawstwa.
Siedzi tutaj przede mną minister Kazimierz Barczyk, który był inicjatorem powołania takiej instytucji w państwie. Wydaje się, panie pośle, że pańska idea ma szansę w tych dniach się zrealizować, coś spróbujemy zrobić w tej dziedzinie po to, ażeby stopniowo, przy pomocy owej instytucji, polepszać jakość polskiej legislacji, ponieważ jest ona, także jeśli chodzi o legislacjię rządową, kiepska, o tym wszyscy w Polsce wiedzą.
W tej materii jest jeden problem. Komisja mianowicie proponuje, by szczegółowe regulacje w tym zakresie przenieść do ustawy szczególnej, czyli stworzyć odrębną ustawę o Rządowym Centrum Legislacji, podobnie jak funkcjonuje ustawa o Rządowym Centrum Studiów Strategicznych. Wiem, że zostanie zgłoszony wniosek o to, iżby szczegółowe przepisy dotyczące organizacji Rządowego Centrum Legislacji umieścić w tej ustawie, wydaje mi się, że będzie to wniosek racjonalny. Nie ma szczególnego powodu do wracania drugi raz do problematyki Rządowego Centrum Legislacji, powodu, który sprawia, że nie można rozstrzygnąć całości spraw związanych z tą problematyką już teraz, w tej ustawie.
Wreszcie, Wysoka Izbo, na końcu chcę powiedzieć o kwestii, która jest związana z genezą tej ustawy. Nowelizowaliśmy, czy projektowaliśmy zmianę ustawy o działach administracji rządowej nie z innego powodu, tylko z takiego oto, że źle skonstruowane w niej przepisy przejściowe, pracownicze, związane z jej faktycznym wejściem w życie, uniemożliwiały wprowadzenie jej w życie w sposób bezkolizyjny.
Ostatnia kwestia, która wydaje się być istotna dla tego projektu to ta, że proponujemy cały szereg dobrze już w tej chwili, w moim przekonaniu, przemyślanych przepisów przejściowych i organizacyjnych. Nie będę ich Wysokiej Izbie szczegółowo relacjonował, bo są to przepisy o charakterze przede wszystkim technicznym, które umożliwiają bezkolizyjne, bezkonfliktowe i nie wymagające nadmiernych reorganizacji, o co wielu posłów się martwiło, wprowadzenie w życie tej ustawy i wykorzystanie przez premiera uprawnień, które ta ustawa mu daje. Innymi słowy jeśli te przepisy wejdą w życie, wydaje się, że kosztem stosunkowo niedużych posunięć organizacyjnych można będzie doprowadzić administrację centralną do takiego stanu, w którym ta ustawa będzie mogła być stosowana.
Chcę podziękować przy okazji tej sprawy Radzie Ministrów, a zwłaszcza Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, bez której pomocy, bez której prawników zwłaszcza, posłowie wnioskodawcy tej części ustawy z pewnością dobrze by nie przygotowali. W tej materii nieocenioną pomoc otrzymaliśmy od rządowych służb prawniczych podległych panu ministrowi Widzykowi.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Do projektu ustawy zostały zgłoszone 4 wnioski mniejszości. Pierwszy proponuje, iżby, mówiąc w wielkim skrócie, nie likwidować Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast i nie przywracać Ministerstwa Budownictwa czy też działu: budownictwo, z jego rozległymi kompetencjami w dawnym kształcie. Wniosek ten proponuje, ażeby po drobnych korektach w materii zachować stan faktyczny, w którym funkcje o charakterze nadzorczym w dziedzinie budownictwa i architektury znajdowałyby się w jednym dziale: architektura i budownictwo, natomiast funkcje polityczne i gospodarcze, związane z polityką mieszkaniową, wspieraniem budownictwa mieszkaniowego, koncepcjami zagospodarowania przestrzennego, pozostałyby w Urzędzie Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast i ażeby ten urząd po pewnych drobnych korektach kompetencyjnych pozostał w kształcie zbliżonym do obecnego. Innymi słowy można powiedzieć, że jest to wniosek mniejszości, który przeciwstawia się zmianom zbędnym, które w istocie rzeczy odwracałyby to, co parę lat temu zostało zmienione. Nie warto co parę lat działać raz w tę, raz w tamtą stronę w tej samej dziedzinie; wtedy państwo się generalnie anarchizuje.
Drugi wniosek mniejszości, bardzo kontrowersyjny - na posiedzeniu Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych padł za nim jeden głos, ale wnioskodawca był uparty i przedkładał go - dotyczy likwidacji Komitetu Integracji Europejskiej i działu integracja europejska oraz włączenia go w całości do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, powierzenia w całości tej odpowiedzialności Ministrowi Spraw Zagranicznych. Myślę, że poziom kontrowersyjności tego wniosku zwalnia mnie z obowiązku referowania racji za tym rozwiązaniem i przeciw niemu.
Trzeci wniosek, na który chciałbym zwrócić uwagę Wysokiej Izby, ponieważ jest on uwikłany w problemy natury politycznej, a ma bardzo duże znaczenie państwowe, dotyczy powierzenia ministrowi właściwemu do spraw zagranicznych całokształtu odpowiedzialności w dziedzinie promocji zewnętrznej państwa. Jest to wniosek, w myśl którego, gdyby Wysoka Izba go przyjęła, szeroko podzielona w tej chwili odpowiedzialność za zewnętrzną promocję państwa - ta promocja jest w ręku 4 czy 5 ministrów i w efekcie żaden z nich nie wykonuje jej ostatecznie w sposób właściwy - miałaby zostać skoncentrowana w jednym dziale. Efektem ewentualnego przyjęcia przez Wysoką Izbę wniosku mniejszości nr 3 powinno być, i wiem, że by było, wystąpienie przez Radę Ministrów w nieodległym czasie z propozycją utworzenia specjalnej instytucji podległej ministrowi spraw zagranicznych, która zajmowałaby się promocją kultury polskiej, języka i polskiej gospodarki - także na zewnątrz. Wiedzą państwo doskonale, że takie instytucje narody cywilizowane posiadają i że takiej instytucji w Polsce ciągle nie ma. W moim osobistym przekonaniu - choć pewnie nadużywam w tym momencie co nieco funkcji sprawozdawcy komisji, bo mówię przecież o wniosku mniejszości, a nie o istocie sprawozdania - powołanie takiej instytucji jest warunkiem tego, ażeby polski język, polska kultura były obecne poza granicami Polski. Odpowiedzialność w tej materii powinna być jasno i precyzyjnie określona. Bez precyzyjnie określonej odpowiedzialności w tej materii w istocie rzeczy stan, z którym mamy do czynienia od 1989 r., trwać będzie i się nie zmieni. Jestem osobiście wielkim entuzjastą, powiedzmy, polskiego Instytutu Adama Mickiewicza, analogicznego do szeregu instytucji tego typu, które działają w krajach cywilizowanych.
Wreszcie wnioski nr 4, 5 i 6, a w istocie rzeczy jest to jeden wniosek, złożony przez samego sprawozdawcę - chodzi o to, iżby ograniczyć prawo łupu politycznego do członków Rady Ministrów i wyłączyć z tego prawa szefów urzędów centralnych, nadając im w przyszłości taki status, jaki dziś ma już sekretarz Rady Ministrów, czyli status odpowiedzialnych przed premierem i powoływanych przez premiera bardzo wysokich urzędników służby cywilnej.
Proszę państwa, na zakończenie chciałbym powiedzieć dwa zdania o tej sprawie. Jeśli można użyć ewangelicznej metafory, to koncepcja tej ustawy zmierza w tym kierunku, ażeby urzędy centralne i ich prezesów uczynić solą administracji. Administracja ma być sprawowana przede wszystkim właśnie przez szefów urzędów centralnych i tak naprawdę stan organizacji państwa zależeć będzie od tego, jak będą funkcjonować urzędy centralne i ich szefowie przy tej koncepcji organizacji administracji centralnej. Otóż przy takim założeniu wydaje się rzeczą rozumną, iżby na przyszłość wyłączyć funkcjonowanie urzędów centralnych spod politycznych parytetów, podziałów partyjnych, łupów politycznych, a obsadę prezesów tych urzędów wyłączyć bezpośrednio spod partyjnego nadziału.
Przedkładałem ten wniosek, kiedy była tworzona pierwsza ustawa o służbie cywilnej, w czasie poprzedniej koalicji lewicowo-ludowej, lecz wtedy on przepadł. Przedkładam go także dzisiaj, kiedy rządzi koalicja prawicowo-liberalna z taką samą w istocie rzeczy argumentacją. Ograniczanie prawa łupu politycznego w przypadku administracji służy w mojej ocenie zarówno tym, którzy rządzą, jak i tym, którzy są w opozycji.
Mając nadzieję na to, że państwo zastanowią się głęboko nad tym wnioskiem mniejszości, z racji obowiązków sprawozdawcy rekomenduję Wysokiej Izbie stanowisko komisji, a nie wnioski mniejszości, żeby nikt mnie nie posądzał o coś innego. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia