2 kadencja, 37 posiedzenie, 2 dzień - Poseł Kazimierz Szczygielski

2 kadencja, 37 posiedzenie, 2 dzień (15.12.1994)


10 punkt porządku dziennego:
Założenia polityki mieszkaniowej państwa (druk nr 694).


Poseł Kazimierz Szczygielski:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dzisiejsza debata nad założeniami polityki mieszkaniowej państwa, przedłożonymi przez rząd w druku nr 694, odbywa się w szczególnym momencie. Uchwalono szereg ustaw, które powinny przynieść realną, a nie tylko deklarowaną zmianę na rynku mieszkaniowym, jeśli chodzi o wzrost liczby i jakość budowanych mieszkań.

    Założenia krótkookresowej polityki czy strategii rozwoju, założenia konstytucyjne, szereg ustaw wpływających na kierunki i możliwości wysiłku finansowego państwa, wreszcie budżet, nad którym obecnie debatujemy - wszystko to powinno, zdaniem Unii Wolności, pozwolić na znaczną konkretyzację zamierzeń i działań rządu.

    Przedłożone założenia stanowią formalną realizację rezolucji Sejmu z 19 sierpnia br., w którym to dokumencie zwrócono się do prezesa Rady Ministrów o położenie szczególnego nacisku na stworzenie systemu finansowania budownictwa mieszkaniowego oraz harmonogramu działań zmierzających do przełamania kryzysu. Preambuła do przedłożonego dokumentu - chciałbym właściwie opierać się wyłącznie na tym dokumencie - zawiera obiecujące stwierdzenie, że jest wolą polityczną rządu prowadzenie dynamicznej polityki mieszkaniowej, a przedstawione założenia są wyrazem determinacji rządu w rozwiązywaniu nabrzmiałych problemów mieszkalnictwa w Polsce, przy czym założony interwencjonizm państwa będzie ukierunkowany na kreowanie proinwestycyjnych i promodernizacyjnych technik.

    Otóż konfrontując te słowa z rzeczywistością, odnosimy często wrażenie, że dotyczą one innego rządu lub innego kraju. Unia Wolności nie znajduje bowiem woli politycznej w ˝Strategii dla Polski˝ ani w założeniach społeczno-gospodarczych na 1995 r., gdyż problem mieszkań, istotny także, jak sądziliśmy, dla deklarującej wrażliwość społeczną lewicy, stanowi tam ledwo widoczny margines. Nie znajdujemy dynamiki. Czy rząd musiał odczekać rok i dopiero przymuszony rezolucją Sejmu przedstawił założenia polityki mieszkaniowej? Nie znajdujemy determinacji - przewidywany w budżecie udział wydatków na sferę mieszkaniową regularnie spada: z 5,1% do ok. 3,2% PKB w roku przyszłym. Jest to właściwie poziom przetrwania. Nie tak dawno na tej sali pan wicepremier Kołodko powiedział - były to słuszne słowa - że nie liczą się linijki uzasadnienia, lecz wydawane biliony. Czy zatem owe biliony, mniej liczne niż w poprzednich budżetach, są potwierdzeniem tej determinacji w rozwiązywaniu problemu mieszkaniowego? A problem ulg mieszkaniowych, które państwo przegłosowaliście, można powiedzieć, na minus - czy to jest wyraz determinacji?

    Jeżeli rząd pana premiera Pawlaka wysuwa w przedłożonym dokumencie tezę, iż warunkiem powodzenia i szansą nowej polityki mieszkaniowej jest przyzwolenie społeczne i współpraca także z reprezentacjami politycznymi, to stawiamy pytania: Co nowego wnoszą zapisy przedkładanych założeń w stosunku do koncepcji ujętych w ˝Nowym ładzie mieszkaniowym˝, a właściwie w całym szeregu wcześniejszych prób zaproponowania społeczeństwu dróg wyjścia z kryzysu? Z jakich to powodów ów apel o współpracę nie mógł być realnie zastosowany w latach minionych, gdy SLD i PSL były w opozycji?

    Nie jest dobrym prognostykiem taka konstrukcja diagnozy, w której obecna koalicja odcina się nie tylko od 4-letniej fazy transformacji (a rządzi obecnie 1/4 owego czasu), nagminnie używając kompozycji ˝oni˝, lecz także tworząc miraż cudownego obrazu lat siedemdziesiątych w budownictwie - okresu, który do dziś kładzie się ogromnym ciężarem na mieszkalnictwo. Dość wspomnieć o bilionach wydawanych na termorenowację, o konieczności odbudowy zasobów. Fakt, iż rząd pana premiera Pawlaka, nawiązując w zasadniczym zakresie do kierunkowych ustaleń ˝Nowego ładu mieszkaniowego˝, nie potrafił wskazać nowej koncepcji polityki mieszkaniowej, mógłby być podstawą do stwierdzenia, iż nie ma cudownych recept. Z taką diagnozą jesteśmy w stanie się pogodzić. Zaistniały jednak nowe okoliczności, które wymagały od gabinetu pana premiera odpowiedniej reakcji. Po pierwsze, zmieniła się sytuacja gospodarcza państwa, zwiększyła się jego wydolność. Po drugie, koalicja uzyskała w wyborach przyzwolenie na realizację swego programu, w tym mieszkaniowego. Stąd niezrozumiałe jest dla nas opóźnienie w realizacji tak żywotnej sprawy, o której - jak przypomniał kolega poseł Kalisz - mówiono w programach wyborczych, tym bardziej że układ parlamentarny pozwala koalicji przeforsować każdą, nawet najbardziej bolesną, ale ekonomicznie uzasadnioną operację. Inaczej mówiąc, w skrócie: Na co rząd czeka? Po trzecie, wreszcie, rządy postsolidarnościowe zastosowały szereg nie zawsze skutecznych i bolesnych operacji, zmierzających do wyjścia z kryzysu, ale ten zakres doświadczeń rząd pana premiera Pawlaka ma za sobą, w związku z tym mógł je wykorzystać i zaproponować nowe rozwiązania.

    Unię Wolności niepokoi również język tego dokumentu, w którym mówi się: powinno, stanie się, proponuje się. Jest to wyłącznie język prognozy, by nie rzec obietnic. Ale przyjmujemy, w dobrej wierze, iż przyjęte koncepcje będą wdrażane w trybie szybkim przy wsparciu parlamentu.

    Aprobujemy wstępnie zaprezentowany wachlarz kierunków rozwiązań prawnych i organizacyjno-instytucjonalnych. Wysoce zastanawiające jednak jest to, że brakuje analizy zróżnicowania rynku. Nie ulega wątpliwości, iż kluczem do rozwiązania problemów mieszkaniowych będzie dobra sytuacja gospodarcza kraju, określona m.in. niskim poziomem inflacji i jednocześnie wysokim poziomem zamożności mieszkańców. Jednakże sfera mieszkaniowa jest i będzie z jednej strony stymulatorem tych zmian, a z drugiej strony ich benificjentem. W Polsce mamy zróżnicowaną strukturę rynku: ok. 43% mieszkań prywatnych, 27% spółdzielczych, 18% komunalnych i 13% zakładowych. Te struktury czy te proporcje się zmienią, ponieważ w obrębie każdej z tych grup są różne klasy zamożności. W założeniach powinny być zdefiniowane ścieżki dojścia do każdej ze zróżnicowanych skruktur własności i zamożności.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Unia Wolności aprobowała i aprobuje, chociaż nie bez zastrzeżeń, uchwalone w tej Izbie ustawy dotyczące sfery mieszkaniowej, do których wniosła istotny wkład pracy. Są to: ustawa o zagospodarowaniu przestrzennym - a nie o planowaniu, jak źle napisano w projekcie - Prawo budowlane, ustawa o własności lokali, nowelizacja Prawa spółdzielczego, ustawa o zasadach wyłączania mieszkań zakładowych, ustawa o najmie lokali.

    Chciałbym się krótko odnieść do tej ostatniej ustawy, bo część tych tez rozwiną moje koleżanki i koledzy.

    Otóż w założeniach pojawiła się sprzeczność w zapisach. Mianowicie w tezach ujętych w założeniach na str. 18 czytamy, iż ˝podstawowym źródłem finansowania dodatków mieszkaniowych będą środki zaoszczędzone przez gminy w wyniku ekonomizacji czynszów˝, a wcześniej: ˝koniecznym warunkiem racjonalnej gospodarki istniejącymi zasobami mieszkaniowymi jest głęboka reforma˝. Taki jest główny cel uchwalenia ustawy o najmie lokali. Sądzę, że należy ostatecznie potwierdzić, jaki jest sens tej regulacji, jeśli nie jest nim racjonalizacja gospodarki. Ustawa zatem ma charakter socjalny i przerzuca na gminy nie tylko tę specyficzną formę pomocy społecznej. To jednak oznacza drastyczną zmianę skali inwestycji nie tylko w sferze budownictwa, ale w całej gospodarce gmin. Duże ryzyko dodatkowego obciążenia gospodarki gmin rodzi też ustawa o zasadach wyłączania mieszkań zakładowych z mienia zić przekonanie - przedsiębiorstw państwowych. Łatwo można sobie wyobrazić, że w pierwszej kolejności zostaną wyłączone budynki w najgorszym stanie technicznym.

    Nie sposób odnieść się do innych zapowiadanych narzędzi prawnych, zwłaszcza do zapowiadanej ustawy o popieraniu budownictwa mieszkaniowego, jakkolwiek rodzą się tu pytania: Jak dalece użyteczna i powszechna będzie formuła kredytu kontraktowego i dlaczego ma to być obsługiwane przez system kas bankowych? Jak będzie się rozwijał Krajowy Fundusz Mieszkaniowy? Bo przecież start w 1995 r. z kapitałem ok. 500 mld jest raczej demonstracją idei niż realną siłą finansową.

    Dobrze, że zostały stworzone niektóre warunki prawne, lecz chciałbym powiedzieć, że nie samo prawo stanowi o rozwiązaniu problemu, potrzebne są pieniądze. Rząd twierdzi, że stosowanie dotychczasowych - rozumiem, że także własnych - form pomocy państwa prowadzić może do zwiększenia niedoboru mieszkań. Sądzę, że tryb warunkowy nie jest tu właściwy, bowiem niedobór narasta. Z analizy 11 miesięcy wynika, że oddano 47 tys. mieszkań, czyli o 1/3 mniej niż w roku ubiegłym. Jako antidotum proponuje się dokończenie systemu budowy mieszkań, dokończenie systemu kredytu hipotecznego, stworzenie systemu budowy mieszkań na wynajem. Te wszystkie cele są słuszne i my je popieramy, ale one są odległe, jeśli chodzi o powszechną realizację. Wobec wysokiej obecnie ceny kredytu, przy jednocześnie niskiej zamożności społeczeństwa, nie jest to przełom, a określenie ˝nowa polityka˝ jest swoistym, przepraszam, nadużyciem.

    Sądzę, że dobrym punktem wyjścia byłoby wyraźne stwierdzenie, że rozwiązanie problemu ˝mieszkanie˝ przerasta ten rząd i może następne.

    W całym programie, pani marszałek, Wysoka Izbo, najbardziej zauważalnym brakiem są dwa elementy. W zakresie merytorycznym dokumentu - koncentracja prawie wyłącznie na sferze właściwości resortu budownictwa. A zatem nie są to założenia polityki mieszkaniowej państwa, to jest polityka mieszkaniowa resortu budownictwa. Dobrze, że chociaż tyle. To zresztą widać po obecności w ławach rządowych. Konsekwencją przyjęcia takiej koncepcji jest to, że brakuje programu wykonawczego, który zawierałby ścieżki dojścia do rozwiązań problemu uzyskania mieszkań dla różnych grup ludności, o różnej sytuacji materialnej. Być może projektowana ustawa o popieraniu budownictwa rozwieje te wątpliwości. Ale obecnie jeszcze jej nie ma i kształt tej ustawy będzie jednym z najistotniejszych elementów oceny realizacji polityki mieszkaniowej państwa. O kłopotach z jej realizacją czytamy w gazetach.

    W imieniu Klubu Parlamentarnego Unii Wolności nakreśliłem ogólne stanowisko w odniesieniu do omawianego dokumentu. Jest cała lista szczegółowych zagadnień wymagających rzeczowej analizy: problem prywatyzacji, reprywatyzacji, o której nie ma mowy, działania proekologiczne w budownictwie - jest to kwestia wręcz strategiczna, jeśli chodzi o obniżanie kosztów eksploatacji mieszkań - problem własności, najem lokali, rola spółdzielni. Uwagi w tej materii przedstawią, jak już mówiłem, moje koleżanki i koledzy.

    Reasumując, gdyby ktoś zapytał, co nowego w polityce mieszkaniowej państwa, to można odpowiedzieć: nihil novi sub Jove - nic nowego pod Jowiszem. Rząd nie ma całościowego pomysłu na mieszkania, mimo że nowa sytuacja gospodarcza dawała szanse na przełamanie fatalnego impasu. A obietnica, iż terminem przełamania czy zahamowania tendencji spadkowej będzie 1996 r., nie jest dobrą wiadomością dla ludzi pozostających bez mieszkań, tym bardziej że prognoza ta wydaje się obarczona ogromną niepewnością nie tylko z uwagi na ogólny stan kasy, ale i brak woli politycznej, czego przejawem (proszę pozwolić na nieco żartobliwy ton przy omawianiu tak trudnej materii) jest determinacja, z jaką pan minister Miller chciał ściągnąć budżetową krótką kołdrę z puli pani minister Blidy. (Wesołość na sali)

    W imieniu Unii Wolności deklaruję dobrą wolę, jeśli chodzi o współpracę nad tym naprawdę trudnym dokumentem. (Oklaski)


Powrót Przebieg posiedzenia